Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna domowa i chaos zamiast demokracji. "Libia traci szansę na normalność"

3 listopada 2014, 19:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojna domowa i chaos zamiast demokracji. "Libia traci szansę na normalność"
Shutterstock
Miała być demokracja, wolność i powszechny dobrobyt. To były jednak tylko marzenia Libijczyków, którzy wierzyli, że po obaleni Muammara Kadafiego w ich kraju będzie lepiej. Niestety Libia pogrążyła się w wojnie domowej, która zagraża całemu regionowi. Do kraju przeniknęli też islamscy terroryści.

- uważa doktor Katarzyna Górak-Sosnowska. Tak wykładowczyni Szkoły Głównej Handlowej komentuje trwające w ostatnich tygodniach starcia w Benghazi i walkę o kontrolę nad całym krajem. W opinii doktor Górak-Sosnowskiej jest możliwe, że pomoc w obaleniu Muammara Kadafiego okazała się nieco pochopna, bo obecna sytuacja w kraju jest daleka od stabilnej.

Na terenie Libii ścierają się ze sobą obecnie różne frakcje, nie tylko wewnętrzne. To militarne siły świeckie, radykałowie którzy na wschodzie kraju ogłosili niedawno kalifat, oficjalne siły rządowe i sojusznicy byłej ekipy rządowej. Dodatkowo działają walczące ze sobą lokalne milicje - mówi doktor Górak-Sosnowska. Walka, jak mówi wykładowczyni SGH, dotyczy zarówno władzy, jak i kontroli nad surowcami energetycznymi. Dodatkowo w sytuację angażuje się Egipt, któremu zależy na zażegnaniu kryzysu, a jednocześnie na niedopuszczeniu frakcji radykalnych do władzy.

Sytuacja w Libii jest nie tylko złożona, ale i nieprzewidywalna. Górak-Sosnowska zwraca jednak uwagę, że istotną rolę mogą wkrótce odegrać antyislamskie siły generała Haftara, który stara się wchodzić z sojusze z innymi oddziałami walczącymi z radykalnymi muzułmanami. Libijczycy, obserwując, co się dzieje w niedalekim Iraku czy Syrii widzą, do czego doprowadzić może zwykłe zaniechanie, i czym to grozi ich krajowi. Wygrana radykalnych islamistów mogłaby podważyć kruchą równowagę, która jeszcze panuje w innych krajach arabskich, i wpłynąć na sytuację na przykład w Egipcie.

Od dwóch tygodni trwają walki o miasto Benghazi. Rządowe wojska starają się je odbić z rąk islamistycznych bojówek. Mówi się o ponad 200 ofiarach śmiertelnych. Od lipca w kraju trwa anarchia po tym, jak rządzące do tej pory siły odmówiły przekazania władzy nowo wybranemu rządowi.

ZOBACZ TAKŻE: Amerykanie wycofują się z Afganistanu. Chińczycy zajmą ich miejsce?>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj