Ksiądz zaginął w niebie
Chciał bić rekord Guinnessa, a zaginął bez śladu. Szukają go policjanci, wojsko, ochotnicy. 42-letni brazylijski ksiądz Adelir Antonio de Carli zaginął w chmurach, w które wyniosło go tysiąc napełnionych helem kolorowych baloników.
- Przejdzie z Kijowa do Warszawy żonglując piłką
- Skoczy ze spadochronem z 40 kilometrów
- Człowiek rakieta przeleciał nad La Manche
- "Hey Joe" zagrane przez 1931 osób
- Mistrz szachowy zmierzy się z 14 tys. graczy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kapłan, wyposażony w wodę i jedzenie, chciał unosić się w powietrzu przez ponad 19 godzin. Niestety, nie udało mu się. Sznur baloników odnaleziono w Oceanie Atlantyckim, nieopodal Florianopolis w Brazylii. Ksiądz zaginął.
Trzy miesiące temu, w styczniu, ksiądz po raz pierwszy wzniósł się w powietrze. Podczepiony do 600 kolorowych baloników przeleciał wówczas przez cztery godziny aż 110 kilometrów. Wystartował z brazylijskiej Kurytyby i bezpiecznie wylądował w argentyńskim San Antonio.
Tym razem księdzu przeszkadzała pogoda. Gdy po raz ostatni, przy pomocy satelitarnej komórki, kontaktował się z ziemią, mówił, że wiatr spycha go nad ocean.
De Carli miał ze sobą spadochron, istnieje więc szansa, że przeżył.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!