Chciał bić rekord Guinnessa, a zaginął bez śladu. Szukają go policjanci, wojsko, ochotnicy. 42-letni brazylijski ksiądz Adelir Antonio de Carli zaginął w chmurach, w które wyniosło go tysiąc napełnionych helem kolorowych baloników.
Kapłan, wyposażony w wodę i jedzenie, chciał unosić się w powietrzu przez ponad 19 godzin. Niestety, nie udało mu się. Sznur baloników odnaleziono w Oceanie Atlantyckim, nieopodal Florianopolis w Brazylii. Ksiądz zaginął.
Trzy miesiące temu, w styczniu, ksiądz po raz pierwszy wzniósł się w powietrze. Podczepiony do 600 kolorowych baloników przeleciał wówczas przez cztery godziny aż 110 kilometrów. Wystartował z brazylijskiej Kurytyby i bezpiecznie wylądował w argentyńskim San Antonio.
Tym razem księdzu przeszkadzała pogoda. Gdy po raz ostatni, przy pomocy satelitarnej komórki, kontaktował się z ziemią, mówił, że wiatr spycha go nad ocean.
De Carli miał ze sobą spadochron, istnieje więc szansa, że przeżył.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|