- Pobieramy się! I to w londyńskim zoo - oświadczył dumny 64-latek dziennikarzom "Evening Standard". - Nie będzie to wydarzenie medialne, więc jeśli ktokolwiek spróbuje się wśliznąć, zostanie poszczuty gorylami. Już od lat marzymy o ślubie i teraz uznaliśmy, że to idealny moment - dodaje. Livingstone zamierza poślubić swoją wieloletnią partnerkę 41-letnią Emmę Beal.

Skąd pomysł na tak nietypowe miejsce? Polityk jest zdeklarowanym miłośnikiem zwierząt, od lat hoduje traszki i posiada kameleona. Jako młody człowiek ubiegał się nawet o swoją pierwszą posadę na stanowisku opiekuna w ogrodzie zoologicznym, ale niestety został odprawiony z kwitkiem. - Ślub zresztą może wydać się dzieciom nudny, więc mogą pochodzić i pooglądać zwierzęta. Znam to miejsce i po prostu je lubię - opowiada.

Ceremonia odbędzie się w Mappin Pavillion, gdzie jest wybieg dla zwierząt australijskich, a obok znajduje się wybieg dla niedźwiedzi i herpetarium z gadami i płazami. Zaraz potem para może uczestniczyć w sesji zdjęciowej np. w ptaszarni lub pomieszczeniu dla motyli.

Ken Livingstone ma piątkę dzieci, w tym dwoje z obecną partnerką, którą poznał w 1996 r.