Wolność kosztuje Rywina pół miliona
Znany producent filmowy musi wpłacić pół miliona złotych kaucji za wyjście z aresztu. Jego syn wyjdzie bezwarunkowo - orzekł sąd. Obaj trafili za kraty pod zarzutem fałszowania dokumentów medycznych, dzięki którym Lew Rywin miał uniknąć odsiadki za udział w aferze nazwanej jego nazwiskiem.
- Prokuratura chce, by Rywin wrócił za kratki
- Kwaśniewski: Afery Rywina nie było
- Sejm przed sądem za raport Ziobry
- Wpadli lekarze Lwa R. od lewych zwolnień
- CBA zatrzymało lekarzy w sprawie Lwa R.
- Te burze wstrząsały polską polityką
- Rywin nie wyjdzie, bo pomagał mu gangster?
- Rywin wyszedł z aresztu. Zapłacił pół miliona
- Adwokaci Lwa R. też mają kłopoty
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
- Filmowiec odzyska wolność, gdy tylko kaucja wpłynie na specjalne sądowe konto. Tylko od tego jest uzależniony termin opuszczenia aresztu – tłumaczy rzecznik sądu Wojciech Małek. Swoją batalię przed sądem przegrała łódzka prokuratura, która wnioskowała o przedłużenie o kolejne trzy miesiące aresztów dla ojca i syna. Rozpatrujący sprawę sędzia Mariusz Stelmaszczyk uznał, że choć obaj najprawdopodobniej popełnili zarzucane im przestępstwo, to wystarczy kaucja połączona z odebraniem paszportu.
Obaj zostali zatrzymani pół roku temu na polecenie łódzkich prokuratorów. W środowym wydaniu DGP opisaliśmy, jakie dowody zgromadzili śledczy. Przed czterema laty Lew Rywin stanął przed koniecznością odsiedzenia wyroku dwóch lat więzienia za korupcyjną propozycję, którą złożył Agorze. Jego syn postanowił zdobyć dokumentację medyczną, która pomogłaby ojcu uniknąć więzienia. W tym celu skontaktował się ze znanym gangsterem Piotrem B. "Łapą", który przedstawił mu Konrada T. W przestępczym świecie był on znany jako pośrednik między klientami adwokata, dla którego pracował, a lekarzami, którzy za pieniądze wypisywali sfałszowane historie ciężkich chorób. Wkrótce po załatwieniu przez niego dokumentów został zatrzymany przez CBŚ i nakłoniony do współpracy. Teraz jest kandydatem na świadka. Również aresztowany gangster Piotr B. potwierdził jego wersję. Wczoraj jednak sędzia Stelmaszczyk uznał, że Marcin R. wyjdzie na wolność, gdyż chciał jedynie pomóc choremu ojcu. – Ta motywacja nie jest bez znaczenia dla sądu. Dziś można powiedzieć – niczego nie przesądzając – że w obecnym stanie rzeczy Marcin R. mógłby zostać skazany na karę w zawieszeniu, więc areszt jest zbędny – uzasadnił swoją decyzję.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!