"Prawdopodobnie pogoda jest przyczyną ogromnej awarii. Nie ma prądu w centrum Warszawy. Widzimy, jak wygląda ulica Marszałkowska" - relacjonowała podekscytowana dziennikarka, podczas gdy w drugim oknie stacja nadawała ciemny obraz z drugiej kamery. Widać tam było tylko ciemne zarysy budynków oraz jakieś rozmyte światełka.

"Najczęściej o tej porze widzimy tysiące świateł, pracujące biura, przedsiębiorstwa, prywatne firmy, ruch tramwajowy, którego teraz zapewne nie ma" - opowiadała Marta Kuligowska. "Prawdopodobnie nie jeździ metro, nie jeżdżą tramwaje" - stwierdziła, dodając: "Będziemy jeszcze wracać do tego tematu".

>>> Posłuchaj dramatycznej relacji z TVN24

We wszystkich redakcjach podniósł się alarm. Dziennikarze rzucili się do telefonów, chcąc zweryfikować tę informację i szukając przyczyn ogromnej awarii w centrum Warszawy. Okazało się wtedy, że... żadnej awarii nie było. Jedyna awaria, jaka wchodzi w grę, to - jak podaje serwis Wiadomości24.pl - awaria kamery.

TVN24, wbrew zapowiedziom prezenterki, nie wróciło do tego tematu. Nie podano również żadnych wyjaśnień tego zamieszania.