O tajemniczych listach powiadomił trojmiasto.pl jeden z więźniów. Od śmierci Zirajewskiego dziennikarze nie mogą wchodzić na teren więzienia. Widzeń z osadzonymi zakazały władze więzienia przy Kurkowej. Jeden z osadzonych dostał więzienny gryps od znanego fałszerza kart płatniczych Erleta G. Ten pisze, że ma sześć listów od Zirajewskiego, które ten wysłał mu przed śmiercią. Takie pismo trafiło właśnie do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

"Mogę potwierdzić, że dostaliśmy nowe materiały w śledztwie dotyczącym śmierci Artura Zirajewskiego, ale na razie są analizowane i jest za wcześnie na mówienie o szczegółach" - mówi Dariusz Różycki, prokurator okręgowy w Gdańsku.

Prokuratura oficjalnie przyjęła tezę, że Zirajewski nałykał się tabletek, by potem spróbować uciec z aresztu. Tak też się stało, bo po zatruciu Iwan trafił na oddział teksykologii szpitala MSWiA. Tam był pilnowany przez policyjnych komandosów i ucieczka nie mogła się powieść. Kilka dni później wrócił do szpitala w areszcie i zmarł na zator płucny.

Zirajewski za więziennym murem korespondował z innymi osadzonymi - m.in. z Erletem G. To właśnie do niego napisał sześć tajemniczych listów. Ten 39-absolwent Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie pod koniec lat dziewięćdziesiątych związał się z gangiem pruszkowskim. W gdańskim areszcie siedzi m.in. za fałszowanie kart płatniczych.

Tajemnicze listy znalazły się na terenie więzienia. Nasz rozmówca nie chce ujawnić, dlaczego wcześniej nie trafiły do prokuratorów prowadzących śledztwo po śmierci Zirajewskiego. "W listach jest m.in. mowa o tabletkach, którymi zatruł się Zirajewski" - mówi. Listy są w drodze do prokuratury.

Artur Zirajewski ps. Iwan był głównym świadkiem w procesie ekstradycyjnym wobec polonijnego biznesmena Edwarda Mazura podejrzewanego o zlecenie zabójstwa Marka Papały. Były komendant policji został zamordowany w 1998 r. Iwan, członek gdańskiego gangu siedział we więzieniu za zabójstwo. Zdecydował się sypać, bo dzięki temu dostał łagodniejszy wyrok - 15 lat więzienia. W zeznania obciążające Mazura nie uwierzył amerykański sędzia i nie zgodził się na ekstradycję.

Okoliczności śmierci Artura Zirajewskiego wyjaśnia gdańska Prokuratura Okregowa. Na razie stanowisko stracił wieloletni zastępca dyrektora aresztu Waldemar Kowalski, a wobec więziennego lekarza wszczęto postępowanie dyscyplinarne.