Tak świadek koronny wrobił superpolicjanta
- Udawał kobietę, miał 40 nazwisk. Złapali go
- Polacy skazani na dożywocie za zabójstwo
- Gangsterzy obciążają Rutkowskiego
- 50 tysięcy i prokurator umarza śledztwo
- Sprawa Olewnika: znał gangsterów, ucieknie?
- Prokurator zdradzał tajemnice ws. Olewnika
- Branża "jednorękich" dostała strzał w plecy
- Rywin wyjdzie. Za pół miliona kaucji
- Tak żyją świadkowie koronni. Wielu pęka
- Ochrona zagrożonych świadków jest fikcją
- Polska "Żyleta" uniewinniona
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
- Zawzięłam się. Dla córki. Dla siebie. Dla tych, którzy we mnie wierzą. Złożyłam skargę do Strasburga na przewlekłość postępowania i ją w 2008 r. wygrałam. Dostałam nawet jakieś odszkodowanie, które wystarczyło na spłacenie długów. Co z tego, proces dalej trwał - opowiada Ewa Szklarska.
- Czy nadal jest pani zatrudniona w policji?
- Nie i nigdy tam nie wrócę. Miałam nadzieję, że to wszystko się w końcu wyjaśni. Ale straciłam serce do tej pracy i w 2007 r. odeszłam. Bez pasji nie można zresztą być policjantem, a ja już nie mam siły robić tego z takim zaangażowaniem jak kiedyś. Uczę się żyć poza policją. Poznaję zupełnie inny świat i innych ludzi, pełnych empatii, ciepłych.
Przez ostatnie lata prowadziła zajęcia dla pracowników ochrony. Pracowała w firmie ubezpieczeniowej. Pisała pracę doktorską. - Obronię ją, jak tylko usłyszę wyrok uniewinniający - mówi.
- O czym jest ten doktorat?
- Rozwój komercyjnego systemu ochrony osób i mienia po transformacji ustrojowej w Polsce w 1989 r.
- A co teraz pani robi?
- Pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Cieszę się, kiedy można dla kogoś zdobyć wózek inwalidzki albo pomóc osobie niewidomej w rozwiązaniu prostego, a dla niej istotnego problemu urzędowego.
- Można z tego wyżyć?
- Pieniądze nie są może duże. Ale córka jest już dorosła. A adwokata mam z urzędu. Przykłada się zresztą do sprawy znacznie bardziej niż ciężko opłacana pani mecenas i jest na każdej rozprawie. Ale i tak nie wiem, o co tak naprawdę jestem oskarżona - mówi Ewa Szklarska.
- A w duszy też już nie jest pani policjantem?
- Nie wiem. Wszyscy mocno przeżyliśmy śmierć tego kolegi, który został zadźgany niedawno w Warszawie przez chuligana. W poniedziałek jechałam tramwajem i byłam świadkiem podobnej sytuacji. Policjant po cywilnemu podjął interwencję przeciwko jakiemuś pijakowi, który był agresywny. Stałam tuż obok i byłam gotowa w razie potrzeby mu pomóc. Oczywiście już bez legitymacji, tylko jako "przypadkowa blondynka".
- A co w sprawie karnej?
- Nic się nie zmieniło. Nadal czekam na wyrok.
Proces "gangu policjantów" w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa nieśpiesznie, ale jednak zbliża się ku końcowi. Podczas marcowej rozprawy powinny się zacząć przemówienia końcowe oskarżonych i prokuratora.
- Co pani powie w mowie końcowej?
- Jestem niewinna!





















~policjant2010-07-24 22:35
prokurator powinien zostac zdegradowany do prokuratury rejonowej na jakimś zadupiu lub za zniszczenie człowieka zostać zwolniony dyscyplinarnie- -przekroczenie uprawnień - taki artykuł co prokuratorzy tak uwielbiają. dotego powinien płacić odszkodowanie za straty moralne i finansowe ale ze swoich pieniędzy. Może wtedy następnym razem taki prorok by się zastanowił i dobrze pozbierał dowody zanim kogoś oskarży i zniszczy mu życie i karierę. Dla nich się liczy jedno, wszcząć i puścic do sądu, potem nawet sam na sprawę nie chodzi.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!