Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Tak świadek koronny wrobił superpolicjanta

2010-03-07 | Ostatnia aktualizacja: 21:49 | Komentarze: 1 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

- Zawzięłam się. Dla córki. Dla siebie. Dla tych, którzy we mnie wierzą. Złożyłam skargę do Strasburga na przewlekłość postępowania i ją w 2008 r. wygrałam. Dostałam nawet jakieś odszkodowanie, które wystarczyło na spłacenie długów. Co z tego, proces dalej trwał - opowiada Ewa Szklarska.

- Czy nadal jest pani zatrudniona w policji?

- Nie i nigdy tam nie wrócę. Miałam nadzieję, że to wszystko się w końcu wyjaśni. Ale straciłam serce do tej pracy i w 2007 r. odeszłam. Bez pasji nie można zresztą być policjantem, a ja już nie mam siły robić tego z takim zaangażowaniem jak kiedyś. Uczę się żyć poza policją. Poznaję zupełnie inny świat i innych ludzi, pełnych empatii, ciepłych.

Przez ostatnie lata prowadziła zajęcia dla pracowników ochrony. Pracowała w firmie ubezpieczeniowej. Pisała pracę doktorską. - Obronię ją, jak tylko usłyszę wyrok uniewinniający - mówi.

- O czym jest ten doktorat?

- Rozwój komercyjnego systemu ochrony osób i mienia po transformacji ustrojowej w Polsce w 1989 r.

- A co teraz pani robi?

- Pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Cieszę się, kiedy można dla kogoś zdobyć wózek inwalidzki albo pomóc osobie niewidomej w rozwiązaniu prostego, a dla niej istotnego problemu urzędowego.

- Można z tego wyżyć?

- Pieniądze nie są może duże. Ale córka jest już dorosła. A adwokata mam z urzędu. Przykłada się zresztą do sprawy znacznie bardziej niż ciężko opłacana pani mecenas i jest na każdej rozprawie. Ale i tak nie wiem, o co tak naprawdę jestem oskarżona - mówi Ewa Szklarska.

- A w duszy też już nie jest pani policjantem?

- Nie wiem. Wszyscy mocno przeżyliśmy śmierć tego kolegi, który został zadźgany niedawno w Warszawie przez chuligana. W poniedziałek jechałam tramwajem i byłam świadkiem podobnej sytuacji. Policjant po cywilnemu podjął interwencję przeciwko jakiemuś pijakowi, który był agresywny. Stałam tuż obok i byłam gotowa w razie potrzeby mu pomóc. Oczywiście już bez legitymacji, tylko jako "przypadkowa blondynka".

- A co w sprawie karnej?

- Nic się nie zmieniło. Nadal czekam na wyrok.

Proces "gangu policjantów" w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa nieśpiesznie, ale jednak zbliża się ku końcowi. Podczas marcowej rozprawy powinny się zacząć przemówienia końcowe oskarżonych i prokuratora.

- Co pani powie w mowie końcowej?

- Jestem niewinna!

Anna Marszałek
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia12345
Wypowiedzi: 1
  • ~policjant2010-07-24 22:35

    prokurator powinien zostac zdegradowany do prokuratury rejonowej na jakimś zadupiu lub za zniszczenie człowieka zostać zwolniony dyscyplinarnie- -przekroczenie uprawnień - taki artykuł co prokuratorzy tak uwielbiają. dotego powinien płacić odszkodowanie za straty moralne i finansowe ale ze swoich pieniędzy. Może wtedy następnym razem taki prorok by się zastanowił i dobrze pozbierał dowody zanim kogoś oskarży i zniszczy mu życie i karierę. Dla nich się liczy jedno, wszcząć i puścic do sądu, potem nawet sam na sprawę nie chodzi.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «