"Uważamy, że zdobyte przez nas wstępne dane wskazują, iż skład niektórych złóż objętych koncesją jest bogaty w krzemionkę" - napisał niedawno w komunikacie prasowym kanadyjski BNK Petroleum. "Obszary te mogą mieć również termiczne zapadalności i być bogate w węgiel organiczny. Oznacza to, że nasze projekty związane z poszukiwaniem gazu i ropy naftowej mogą być udane" - podkreślono.

Kanadyjczycy koncesję na poszukiwania ropy i gazu dostali w czerwcu. Przez półtora roku chcą sprawdzić około 720 hektarów terenów w powiatach sławieńskim, słupskim i starogardzkim.

Oprócz tej firmy na Pomorzu ropy szuka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Lane Energy Poland - polskie przedstawicielstwo brytyjskiej Grupy 3Legs Resources.

Teraz dołączy do nich amerykańska spółka Saponis Investments. Dostała od resortu ochrony środowiska trzyletnią koncesję na szukanie i rozpoznawanie złóż ropy i gazu w gminach: Czarna Dąbrówka, Damnica, Dębnica Kaszubska, Potęgowo, Cewice, Kobylnica, Nowa Wieś Lęborska i Słupsk.

Jak wyglądają poszukiwania? Jak pisze "Dziennik Bałtycki", na polach rozkładane są kable pomiarowe z czujnikami, a specjalne wibratory wzbudzają sztuczne drgania, od których powstaje fala przechodząca w głąb ziemi. Wszystko to rejestrują geofony. Na podstawie analizy odbitego sygnału można określić, czy próbne odwierty mają sens.

Takie badania przez dwa ostatnie lata prowadziło PGNiG. "Nie możemy zdradzić szczegółów, jednak już dziś wiadomo, że badania te będziemy niedługo kontynuować" - mówiła niedawno "Dziennikowi Bałtyckiemu" Joanna Zakrzewska, rzecznik prasowy PGNiG. Teraz na Pomorzu przybyło jeszcze firmie konkurencji.