Jak to działa? Sprawca kolizji ucieka z miejsca zdarzenia. Co prawda, jego numery rejestracyjne zapamiętali świadkowie, którzy przekazują je policji, a ta... może tylko bezradnie rozłożyć ręce. Bo jeśli okaże się, że pojazd kupiony był na kredyt, to jako jego właściciel figuruje bank - pisze "Życie Warszawy". Funkcjonariusze skarżą się, że banki w takich sytuacjach nie chcą podawać danych właścicieli, zasłaniając się tajemnicą bankową.

Co to oznacza? Że sprawca wykroczenia może uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Kto na tym najbardziej cierpi? Ofiary stłuczek czy kolizji. "Jeśli pokrzywdzeni nie znają personaliów sprawcy, nie wiedzą do kogo zwrócić się np. o wypłatę odszkodowania" - wyjaśnia "Życiu Warszawy" Piotr Sobota z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Banki natomiast podchodzą do sprawy bez emocji. "Obecne prawo nie pozwala postępować inaczej" - tłumaczy Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.

Ale chyba już niedługo drogowi piraci będą bezkarni. Bo MSWiA przygotowuje już zmiany przepisów - pisze "Życie Warszawy".