Zamiast wódki sprzedawali rozpuszczalnik
Gangsterzy wpadli na świetny - jak im się wydawało - pomysł. Trujący rozcieńczalnik spirytusowy mieszali z wodą, barwnikami, rozlewali do butelek po wódce i sprzedawali jako legalny alkohol. Śląska straż graniczna rozbiła pod Cieszynem szajkę.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Taśma produkcyjna w nielegalnej rozlewni działała pełną parą. Jak ustalili strażnicy, co miesiąc zjeżdżały z niej dwa tysiące litrów wódki. Można było ją kupić na bazarach przy polsko-czeskiej granicy.
Litr trującego rozcieńczalnika, którego zwykle używa się do mycia pędzli i zmywania lakierów, kosztuje zaledwie kilka złotych. Gangsterzy dodawali do niego wodę, barwniki, substancje smakowe. Nie interesowało ich, że taką mieszanką mogli kogoś otruć.
"Tak przygotowany alkohol może stanowić zagrożenie dla zdrowia" - ostrzega major Grzegorz Klejnowski ze śląskiej straży granicznej. Teraz laboratorium musi zbadać zawartość butelek.
Na trop rozlewni strażnicy wpadli, gdy zatrzymali podejrzanie wyglądający samochód. Ich uwagę zwrócił nienaturalnie obciążony tył auta. Okazało się, że 24-letni kierowca w bagażniku wiezie... 180 litrów rozcieńczalnika. W domu mężczyzny mundurowi znaleźli kolejne 30 litrów tego trującego płynu i 56 litrów sfałszowanej wódki.
Jak obliczyli celnicy, wyprodukowaną wódkę można było sprzedać za około 20 tysięcy złotych.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!