Sprawą zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, do której zwrócił się sam Brytyjczyk. Opowiedział, że w październiku i w grudniu 2009 roku podczas kontroli na lotnisku Okęcie został poproszony o zdjęcie turbanu.

Brytyjczyk często podróżuje do Polski w sprawach służbowych i prywatnych i dotychczas nie był proszony o zdjęcie turbanu na Okęciu. Zwracał też uwagę, że nie był o to proszony na żadnym innym lotnisku ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych.

Mężczyzna poprosił Straż Graniczną o wyjaśnienie sprawy. W styczniu 2010 r. w odpowiedzi komendant Straży Granicznej napisał, że funkcjonariusze przeprowadzili kontrolę zgodnie z prawem.

Zgodnie z tym dokumentem pasażerowie poddawani są kontroli manualnej oraz kontroli przy zastosowaniu bramki magnetycznej do wykrywania metali. W przypadku alarmu pasażer poddawany może być kontroli manualnej z ewentualnym wykorzystaniem ręcznego wykrywacza metali.

Fundacja podkreśla, że Brytyjczyk poddał się wszystkim metodom kontroli. "Wymienione metody okazały się wystarczające w czasie odprawy dnia 7 października 2009 roku oraz 8 grudnia 2009 roku, kiedy to pozwolono (...) przejść bez zdejmowania turbanu" - pisze Fundacja. "Natomiast podczas odpraw 10 października 2009 roku oraz 15 grudnia 2009 roku pomimo zaproponowania przez cudzoziemca sprawdzenia turbanu za pomocą wykrywacza metali oraz skontrolowania dotykowego funkcjonariusze Straży Granicznej dodatkowo wydali polecenie zdjęcia turbanu" - zaznacza.

15 grudnia Brytyjczyk został ukarany grzywną w wysokości 500 zł za "niestosowanie się do poleceń funkcjonariuszy" i "utrudnianie kontroli bezpieczeństwa".

W ocenie Fundacji z przytoczonych przez Straż Graniczną przepisów Parlamentu Europejskiego i Rady "nie wynika obowiązek zdjęcia turbanu przy kontroli na odprawie lotniskowej".