W środę prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że raport ratusza jest podstawą do rozwiązania umowy o pracę z dyrektorem Szpitala Świętej Rodziny prof. Bogdanem Chazanem.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jest decyzja o zwolnieniu prof. Chazana>>>>

Kontrowersyjny ginekolog trafił na czołówki gazet po tym, jak oskarżyła go jedna z pacjentek o to, że odmówił jej wykonania zabiegu aborcji, mimo ciężkiego uszkodzenia płodu.

Pierwszy raz o prof. Bogdanie Chazanie zrobiło się głośno szesnaście lat temu. To właśnie w 1998 roku objął stanowisko konsultanta krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii - piastował je dwie kadencje. Tę drugą zakończył jednak wyjątkowo szybko, bo zaledwie po dwóch dniach. Został odwołany przez nowego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, bo ten uznał, że "konsultant nie powinien być osobą kontrowersyjną".

Szef resortu wywodzący się z SLD musiał mieć wówczas w pamięci niedawne zarzuty kierowane pod adresem ginekologa przez feministki - podobne do tych, które padają przy okazji ostatniej afery z prof. Chazanem w roli głównej. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>>

Także wtedy poszło o sprawę kobiety, która mimo medycznych wskazań do przeprowadzenia aborcji i zaświadczenia o ciężkim uszkodzeniu płodu, miała być odprawiona z kwitkiem. Bogdan Chazan nie zgodził na przeprowadzenie zabiegu.

- Konsultant krajowy powinien zachować neutralność światopoglądową - tak tę sprawę skomentowała wówczas Wanda Nowicka, teraz wicemarszałek Sejmu.

Zarzucano mu też zaniedbania systemowe. Jak pisał tygodnik "Przegląd", lekarz miał się przyczynić do zlikwidowania jednej ze specjalizacji (ginekologia onkologiczna). A to - zdaniem wielu lekarzy - godziło w interes pacjentek i mogło zagrozić ich zdrowiu. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Prof. Dębski opisał dziecko, które "uratował" prof. Chazan. Stacja nie zdecydowała się pokazać zdjęć >>>

Narzędziem pracy notes i długopis

Na kolegów po fachu prof. Chazan nie mógł liczyć też w innych sytuacjach. W kwietniu 2002 roku został zawieszony w pełnieniu funkcji kierownika Kliniki Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka. Lekarze wnieśli na niego dwie niezależne skargi. Znów padł zarzut o odmówienie pacjentce wykonania aborcji, mimo że płód miał niedorozwinięte płuca (nie było szans utrzymania go przy życiu po narodzinach).

Komisja odpowiedzialności dyscyplinarnej ostatecznie oczyściła jednak profesora z zarzutów - okazało się, że to kobieta poprosiła prof. Chazana o donoszenie ciąży, choć inni lekarze namawiali ją do aborcji. Dziecko zmarło kilka godzin po porodzie.

Do Kliniki Położnictwa i Ginekologii prof. Chazan już jednak nie wrócił (pracował tam do 2002 roku). Szukał nowej pracy - w miedzy czasie wszedł we współpracę z Romanem Giertychem. Media donosiły, jak wspólnie apelowali o wycofanie preparatu antykoncepcyjnego typu "dzień po". Chazan był wtedy przedstawiany jako "ekspert LPR-u".

- NFZ nie refunduje wypisania recepty, tylko poradę. A porady antykoncepcyjne i dotyczące planowania rodziny nie sprowadzają się do wymiany zdań: poproszę receptę, ależ nie ma sprawy. Lekarz musi się dowiedzieć, jaki jest stan zdrowia pacjentki, przedstawić różne opcje. Powinien działać według zasady: po pierwsze nie szkodzić. A środki, które zawiera tabletka antykoncepcyjna, są kancerogenne - przekonywał później w wywiadzie dla "Polityki".

Dwa lat później rozpoczął pracę w Zakładzie Analiz Zdrowia Kobiet, co było degradacją. "Niedziela" pisała, że jedynymi jego narzędziami pracy były: notes i długopis.

"Był czas, kiedy dokonywałem aborcji"

Ponownie wypłynął w 2004 roku, kiedy przejął podlegający miastu Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie. W zapomnienie poszły mnożące się oskarżenia o odrzucanie próśb dotyczących wykonania aborcji z powodów medycznych (np. w przypadku płodu ze zdiagnozowanym zespołem Downa) lub gdy ciąża była wynikiem gwałtu lub zagrażała życiu kobiety.

Za każdym razem organizacje feministyczne natychmiast składały zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa - powoływały się przy tym na artykuł 231 Kodeksu karnego. Ten mówi, że "funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". Postępowań nie wszczynano.

Skąd w prof. Chazanie także żelazna konsekwencja? Okazuje się, że on sam przed laty przeprowadzał zabiegi usuwania ciąży. - Ze wstydem muszę powiedzieć, że (...) był czas, kiedy dokonywałem aborcji. Nie kontestowałem prawa w PRL - mówił dyrektor warszawskiego szpitala Świętej Rodziny w rozmowie z tygodnikiem "Do Rzeczy".

Przekonywał, że to wspomnienie wciąż motywuje go do dalszej walki o życie "o to, by inni lekarze nie popełniali tego błędu co ja. Wierzę, że każdy grzech może być odpuszczony".

Jak wyjaśniał, trudno mu wskazać, kiedy nastąpił przełom. - Ale nie ma wątpliwości, że w 1993 r., w czasie debaty aborcyjnej, byłem już po stronie pro-life. To pewien proces, który odbywał się pod wpływem mojego nauczyciela - prof. Michała Troszyńskiego. Nie bez znaczenia na tej drodze, która wiązała się z nawróceniem religijnym, była także modlitwa i słowa mojej mamy - dodawał.

Prof. Chazan pochodzi z wielodzietnej rodziny - był przedostatnim z pięciorga rodzeństwa. Urodził się w Kościeniewiczach koło Białej Podlaskiej. Na medycynę nie dostał się za pierwszym razem, jak pisały media. Początkowo pracował jako pielęgniarz - do jego obowiązków należało robienie zastrzyków i zakładanie gipsu, potem - w wiejskim ośrodku zdrowia na Rzeszowszczyźnie. 

Tytuł profesora nauk medycznych uzyskał w 1998 roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Prof. Chazan odpowiada "Wprostowi" i "Newsweekowi". "Kłamliwe ataki" >>>

Aborcja, in vitro, deklaracja wiary

Największymi sukcesami prof. Chazan mógł się jednak pochwalić, kiedy władzy doszedł PiS - ginekolog trafił wówczas do zespołu ekspertów przy ministerstwie zdrowia. W tym czasie zaproponował np., by ograniczyć możliwość przeprowadzania porodów przez cesarskie cięcie, bo inaczej grozić będzie "masowe okaleczanie ludzi"

Kiedy z kolei politycy PiS wpadli na pomysł, by wśród młodzieży szkolnej upowszechniać naturalne metody zapobiegania ciąży, to znalazł się w Krajowym Zespole Promocji Naturalnego Planowania Rodziny.

Na dalszy plan zszedł po wybranych przez PO w 2007 roku wyborach. Zaczął wówczas współpracować z Markiem Jurkiem, także obrońcą życia. W styczniu 2009 roku zawiązali wspólnie Komitet Donum Pro Vitae i obaj dowodzili, że w klinikach in vitro "dzieci poddawane są selekcji" i "wyrzuca się tam zarodki".

Z wdrożonych procedur do dziś jest dumny. Jak wyliczał w innym z wywiadów, liczba porodów w szpitalu, którym szefuje, zwiększyła się z 1,4 tys. do 4,5 tys., co "świadczy o tym, że kobiety wybierają nasz szpital". Opinie pacjentek, które były przez niego prowadzone (czasowo lub do rozwiązania) są jednak różne.

Lekarz o pogladach sredniowiecznych, dosyc szokujacych dla nowoczesnej, swiadomej kobiety. Nie interesuje go dobro pacjentki, ani tez jej przekonania. Za jedyne sluszne uwaza wlasne. Bezkompromisowy... Bardzo szkoda, ze nie wybral zawodu ksiedza. Nam potrzebny jest po prostu dobry ginekolog! (pisownia oryginalna) - skarży się Ewa na portalu Znanylekarz.pl.

Mama z Warszawy wychwala z kolei: Tylko ON! Kompetencje, profesjonalizm, uczciwosc, zaangazowanie, dostepnosc pod telefonem kom w kazdej niemal chwili! Profesor odpowiadal przy kazdej wizycie na me pytania, lista nie miala konca a on cierpliwie bez cienia znudzenia tlumaczyl...rysowal..odpowiadal na kazde pytanie! Ogromna wiedza, klasa i pelen profezjonalizm!

Teraz, gdy politycy SLD apelują do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz (są dobrymi znajomymi, jak nieoficjalnie wiadomo) o odwołanie go ze stanowiska, on sam zdaje się nie przejmować tymi zarzutami. - Odwołali mnie już raz 10 lat temu. Dałem wtedy świadectwo swoim poglądom - mówił w jednym z ostatnich wywiadów dla TVN 24.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Chazan naruszył prawo". Krajowy konsultant położnictwa ma głos >>>