Wojsko pozbyło się starych, przenośnych rakiet przeciwlotniczych "Strzała". Agencja Mienia WOjskowego, jak donosi TVN24.pl, sprzedała je prywatnej firmie, któa teraz broń chce sprzedać czeskiej spółce. Docelowo pociski miałyby trafić na Ukrainę. Sprawą zainteresowała się prokuratura. Zdaniem śledczych, sprzedaż broni łamie prawo międzynarodowe. Po atakach na WTC stworzono bowiem traktat, który pozwala jedynie rządom handlować taką bronią. 

Wobec ustalenia, iż przy transakcji nie brali udziału żołnierze czynnej służby wojskowej, przekazaliśmy prokuraturze cywilnej materiały w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przy sprzedaży przez AMW zestawów ręcznych rakiet przeciwlotniczych - tłumaczy portalowi TVN24.pl rzecznik prokuratury wojskowej, podpułkownik Sławomir Schewe.

MON problemu jednak nie widzi. Minister Obrony Narodowej nie jest stroną tej umowy. AMW realizuje swoje ustawowe zadania i przy zachowaniu wszystkich wymaganych prawem krajowym reżimów sprzedała mienie przekazane jej przez wojsko. AMW nie miała wiedzy, że polska firma docelowo chciała te rakiety eksportować do Czech. Najistotniejszych aspektem jest jednak to, że Agencja nie sprzedała tego mienia kontrahentowi zagranicznemu tylko podmiotowi krajowemu, który dysponował odpowiednią koncesją - twierdzi rzecznik resortu Jacek Sońta.

Tymczasem  eksperci wojskowi alarmują, że transakcja to skandal. Nie wierzę, że Agencja dokonała takiej transakcji. One służą do strącania samolotów i helikopterów. Można wystrzelić Strzałę i zniknąć, nim ktokolwiek połapie się w tym, co się wydarzyło. O takiej broni marzą terroryści na całym świecie - mówi generał Roman Polko. Z kolei resort wicepremiera Janusza Piechocińskiego zapewnia, że firma, która "Strzały" kupiła nie dostanie zgody na sprzedaż broni Czechom.

Problem ma teraz biznesmen, który broń kupił. W trakcie spotkania  w siedzibie resortu zostałem poproszony o wycofanie wniosku. Prośba wynikała z następujących przesłanek: uruchomiony formalnie wniosek może spowodować perturbacje między ministerstwami a nawet na szczeblu międzynarodowym, jako że doszło do naruszenia traktatu z Wassenaar oraz umów z nim związanych - napisał w oficjalnym liście przedsiębiorca. Chce teraz, by AMW odkupiła od niego rakiety.