Gaz w kamienicy w ścisłym centrum Katowic wybuchł 23 października nad ranem. Eksplozja zniszczyła budynek, w którym były 24 osoby. Zginęli Brygida Frosztęga-Kmiecik, która była reportażystką TVP, Dariusz Kmiecik - reporter Faktów TVN oraz ich 2-letni syn Remigiusz. Pięć innych osób trafiło do szpitali.

Akcja była bardzo trudna - poszukiwania rodziny Kmiecików trwały kilkanaście godzin. Strażacy znaleźli ich ciała pod stropami i ścianami, które w czasie katastrofy złożyły się jak domek z kart.

Nieoficjalna informacja, że przyczyną wybuchu było najprawdopodobniej celowe działanie człowieka - jednego z mieszkańców - pojawiła się na krótko po tragedii. Potwierdza to opinia biegłych, która właśnie trafiła do katowickiej prokuratury.

Opinia odpowiada na podstawowe pytanie i potwierdza dotychczasowe ustalenia śledztwa. Wynika z niej jednoznacznie, że do wybuchu doszło na skutek rozszczelnienia instalacji gazowej w łazience mężczyzny, który zamieszkiwał na drugim piętrze - powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Przypomniała, że taką wersję prokuratorzy zakładali od samego początku – podczas oględzin zniszczonej kamienicy zastali rozkręcone rurki. Opinia nie daje odpowiedzi na pytanie, co zainicjowało sam wybuch.

Mężczyzna, w którego mieszkaniu została rozkręcona instalacja gazowa, zmarł kilka tygodni później w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Nigdy nie udało się go przesłuchać, nie pozwalał na to stan jego zdrowia.

Nigdy nie poznaliśmy jego wersji zdarzenia, co było przyczyną jego zachowania, tego nie wiemy. (...) Nie zostawił żadnego listu, w każdym razie w tej katastrofie, w tym pożarze, nie został odnaleziony. Uniemożliwia ostateczną odpowiedź na pytanie co pchnęło tego mężczyznę do takiego postępowania - zaznaczyła prok. Zawada-Dybek.

Według podawanych po katastrofie informacji, sprawca wybuchu miał problemy finansowe, zalegał z płatnościami. Miał być wkrótce eksmitowany.

Choć - jak mówią prokuratorzy – opinia biegłych podsumowuje śledztwo, wciąż nie ma decyzji kończącej to postępowanie. Wcześniej trzeba przesłuchać jeszcze kilka osób i wykonać inne czynności. Zawada-Dybek przypomniała, że pokrzywdzonymi w tym postępowaniu są nie tylko bliscy zmarłych dziennikarzy, ale też wszyscy lokatorzy, którzy zostali poszkodowani.