- Film może stanowić impuls do zastanowienia się. Jeżeli któryś z duchownych zobaczy siebie na ekranie i zmieni swoje życie, to jest dobry skutek - powiedział ks. Józef Kloch w TVN24.

- Film bardzo przytłaczający, bardzo smutny. Tylko o rzeczach negatywnych, w zasadzie bez nadziei - mówił były rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski o "Klerze", dodając, że Kościół, jaki on zna, jest zupełnie inny, głównie pozytywny. - Choć już jeden pedofil to za dużo - zaznaczył ks. Kloch.

Duchowny w "Kropce nad i" nawiązał również do sprawy ks. Romana B., należącego do Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, który został skazany za pedofilię, a odpowiedzialnością finansową rzędu miliona złotych sąd obciążył zakon.

- Jedynym moim zaskoczeniem, jeśli chodzi o wyrok, który niedawno został potwierdzony, było to, że w nim w ogóle nie występuje sprawca. Jest to dla mnie zdumiewające - stwierdził były rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, dodając, ze dziwi go również fakt, że pełnomocnik zakonu zapowiedział wniosek kasacyjny do Sądu Najwyższego.

Duchowny podkreślił, że skoro sąd zasądził od instytucji zadośćuczynienie, "to znaczy, że nie jest struktura w tym zgromadzeniu bez winy". - Zdążam do tego, że przede wszystkim sprawca musi ponosić odpowiedzialność, bo on jest przestępcą. Podkreślam, to jest przestępca i dla mnie jest to niezrozumiałe, że w tej chwili nie ma żadnych finansowych zobowiązań wobec tego, kogo skrzywdził - mówił ks. Kloch.

- Jeżeli zaś - a pewnie tak - chociaż nie mamy uzasadnienia, ale w pierwszej instancji i drugiej instancji sąd doszukał się zaniedbań ze strony instytucji, to nie dziwmy się, że jest również instytucja pociągana do odpowiedzialności finansowej - dodał.