PO: Celnicy, nie poddawajcie się szantażowi związkowców
Dwa dni rozmów niczego nie przyniosły. Negocjacje rządu z celnikami zerwane. Przedstawiciele Służby Celnej uważają, że rząd nie przedstawił konkretów. Tymczasem przedstawiciele premiera chcą, by zwykli celnicy przestali się słuchać związkowców i wrócili do pracy.
- Straż Graniczna też protestuje
- Zemke: Można wziąć zagranicznych celników
- Tajemnicze przesyłki do szefa Służby Celnej
- Tusk: Nie mogę zmusić celników do pracy
- Rozmowy ostatniej szansy z tirowcami
- Warszawa uratowana przed blokadą
- Tusk: Jest porozumienie z celnikami
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tysiące tirów tkwi w wielokilometrowych kolejkach do odprawy celnej na wschodnich przejściach granicznych, a władze celne rozkładają ręce. Przez bojkot celników, którzy masowo biorą urlopy, firmy transportowe tracą miliony euro dziennie, a Polska naraża się na krytykę sąsiadów, którzy chcą przewozić towary przez nasz kraj.
Nawet kierowcy samochodów osobowych tracą cierpliwość, bo transportowcy w proteście przeciwko bałaganowi celnemu grożą blokadami obwodnic. Na dodatek zwykli turyści zaczynają mieć
problemy z przekroczeniem naszej wschodniej granicy.
A wszystko przez to, że przedstawiciele rządu i celnicy nie potrafią dojść do porozumienia. Obie strony zarzucają sobie brak dobrej woli. Po kilkugodzinnych negocjacjach w ministerstwie finansów celnicy powiedzieli, że rząd zerwał rozmowy, bo nie odniósł się do ich propozycji, tylko kurczowo trzymał się swojego zdania.
Tuż po zerwaniu negocjacji stanowisko celników przedstawiła Iwona Fołta z komitetu protestacyjnego celników "Porozumienie Białostockie". Pokazała postulaty, z których
najważniejszy dotyczył podwyżek. Chodzi o wyższe o 1000 złotych pensje od stycznia tego roku i o kolejne 500 zł od stycznia 2009 roku. Fołta stwierdziła, że rząd nie dał na piśmie nawet
słowa komentarza. A to - jej zdaniem - oznacza, że rząd nie chce składać żadnych deklaracji.
Na odpowiedź rządu nie trzeba było długo czekać. Michał Boni, szef doradców premiera, który uczestniczył w negocjacjach, zarzucił celnikom kłamstwa.
"Mówienie, że stanowisko rządu było podczas negocjacji niekonkretne i nierzetelne, to mówienie nieprawdy" - skomentował Boni. Dodał, że rząd przedstawił celnikom konkretne daty i kwoty podwyżek. Celnicy mieliby natychmiast dostać po 500 złotych brutto podwyżki, a w przyszłym roku kolejne 500 złotych. Przyszłoroczna podwyżka zapisana byłaby w tzw. ustawie modernizacyjnej, która pod obrady rządu ma trafić już w kwietniu.
Według Rafała Grupińskiego z PO, to właśnie celnicy z Porozumienia Białostockiego, którzy nie chcą się zgodzić na rządowe propozycje odpowiadają za wszystkie straty i rząd musi stanowczo zareagować. Apelował też w radiu TokFM, by celnicy dali sobie spokój z protestami i przestali słuchać się związkowców.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!