"Staszek przeszedł operację nowotworu. Wycięli mu część żołądka" - powiedziała "Faktowi" osoba z kręgu znajomych aktora. "On ma jednak niezwykle pogodne usposobienie, więc z całą pewnością pokona chorobę" - dodaje.

Żona Tyma potwierdza, że wszystko jest już na dobrej drodze. "Mąż czuje się już dobrze i jest teraz w świetnej formie. Mam nadzieję, że jeszcze długo będzie cieszyć się zdrowiem" - powiedziała.

Stanisław Tym w artystycznym środowisku uważany jest nie tylko za duszę towarzystwa, ale też za przysłowiowy okaz zdrowia. Nigdy nie narzekał na swoje samopoczucie i słynie z tego, że zdarzało mu się ignorować zalecenia lekarzy. Tym razem jednak nie było innego wyjścia - satyryk musiał oddać się w ich ręce. Kiedy wykryto u niego nowotwór, natychmiast zapadła decyzja o operacji. Diagnoza była jasna - jedynie usunięcie części żołądka mogło zapobiec rozwojowi choroby. Na szczęście operacja przebiegła pomyślnie i aktor mógł po kilkunastu dniach opuścić szpital.

"Staszek natychmiast zaprzyjaźnił się z personelem szpitala. Zaraz po operacji bawił wszystkich swoimi dowcipami" - opowiada znajomy satyryka. Lekarze nie mieli wątpliwości, że w dużej mierze to właśnie optymistyczne nastawienie do świata i silna chęć życia przyczyniły się do pokonania choroby.

Obecnie Stanisław Tym powoli wraca już do pracy. Czekają na niego liczne występy kabaretowe i wcześniej rozpoczęte projekty, które niebawem ujrzą światło dzienne. Wszystko wskazuje też na to, że już wiosną Tyma zobaczymy w drugiej części kultowego filmu Marka Piwowskiego "Rejs".