Nawiązywała ona do poetyckich poszukiwań tożsamości latynoamerykańskiej zainicjowanych przez wielkiego odnowiciela języka poezji hiszpańskojęzycznej Nikaraguańczyka Rubena Dario. Kontestowała zarazem retoryczne przerosty tego języka, nadmiar stylistycznych ozdobników i kultywowanie tradycyjnych form wersyfikacji. Cuadra otrzymał niezwykle staranne wykształcenie w słynnym Kolegium Jezuitów w nikaraguańskiej Granadzie, ukończył prawo i odbył wiele podróży po całym kontynencie latynoamerykańskim. Był także częstym gościem w Hiszpanii, znanym z wykładów i publikacji w tamtejszej prasie literackiej. Angażował się politycznie - zarówno przeciw reżimowi Somozów, jak i późniejszym rządom sandinistów, co zaowocowało wieloletnim dobrowolnym wygnaniem (przebywał w Kostaryce i USA). Wydał wiele zbiorów wierszy, m.in. "Poemas Nicaraguenses" ("Wiersze nikaraguańskie" zawierające utwory z lat 1930 - 1933 i 1935), "El Jaguar y la Luna" ("Jaguar i księżyc", 1958 - 1959), "Cantos de Cifar" ("Pieśni Cifara" - wiersze z lat 1967 - 1971), "Poesia dispersa" ("Wiersze rozproszone" - utwory z lat 1986 - 1996). Opublikował również kilka zbiorów opowiadań i esejów literackich. Jego oryginalną poetycką zdobyczą jest czerpanie pełnymi garściami z mitologii i folkloru Indian i Metysów Ameryki Środkowej, a zwłaszcza Nikaragui z jej legendarnym "słodkim morzem", ogromnym jeziorem Cocibolca.

p

"Stworzenie Andów"

Z jednej łzy krokodyla może Nil
wypłynąć.
Na mojej ziemi ze strumyczka
moczu bożka zwanego Cocijo
powstała rzeka.
Płatek śniegu - jak siwy włos na wietrze
mógł spaść ze skroni Boga
kiedy wprawiał w ruch
swoje dłonie biblijnego garncarza i wygładzał wierzchołki gór.
Indianin przywołuje imię Wirakoczy
podczas gdy stary wiejski proboszcz myśli że w ogrodzie
owianym rześką bryzą zaskoczył postać ogromną wśród drzew.
Lecz zabrzmiał głos: "NIECH SIĘ STANIE ŚNIEG ".
Ja kiedyś wierzyłem że śnieg jest cmentarzem aniołów.
ale teraz już wiem, że ogień i ból
są tylko słowami.
W słowniku Boga
woda jest innym słowem
a wiatr brzmi jakby ktoś powiedział Miłość
i zajęczał.
To pasmo gór jest modlitwą Boga której składnię
zgłębili jedynie tajemniczy Indianie Aymara
I przemierzał Bóg w owym czasie
szlak od szczytów Hualcalá
aż do Ziemi Ognistej
i rozmawiał ze swoim Synem o tym jak ważna jest ziemia.
"Być człowiekiem to rzecz doniosła", rzekł Pan, niełatwo jest
wznieść góry zdolne natchnąć serce
bohatera.
Stwórzmy Andy takimi, by mogli się tutaj zrodzić
ludzie tacy jak Tupac Amaru i Simón Bolivar.
Takie miary i rozległości spłodzą marzenia wzniosłe
jak lot Kondora.
Na tej ziemi
jest możliwe że człowiek będzie mógł ze mną rozmawiać.

Chcę znaleźć sobie miejsce tak trudne jak poezja -
rzekł Bóg - wymawiając rzeczy
chcę - słowami - je stwarzać:
Wulkany
Wąwozy
Obłoki
Wiatry w szeregach jak
wojska

Równiki
wespół z aniołami szły z tyłu pisząc
z piór szelestem
rzecz o stworzeniu Andów.

Przełożyła Krystyna Rodowska