Tegoroczne obchody przy grobie cadyka Dawida Bidermana cieszą się wyjątkową popularnością. "Przyjechało ponad 500 chasydów ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Anglii oraz Izraela. A w niedzielę na główne obrzędy przyleciały jeszcze dwa dodatkowe czartery. Widać ich wszędzie" - mówi wójt gminy Lelów Jerzy Szydłowski.

Uroczystości są w tym roku wyjątkowe, bo społeczność żydowska po wielu latach odzyskała swój dawny cmentarz. Do tej pory stały tam pawilony, ale podjęto już decyzję o ich zburzeniu i odbudowaniu cmentarza.

Ubrani w tradycyjne stroje Żydzi czczą jednego z najbardziej znanych cadyków Dawida Bidermana – zwanego Lelowerem mędrca i lekarza. Na uroczystości przywożą ze sobą przeróżne potrawy, po skromnym posiłku i odpoczynku, całymi wieczorami tańczą, śpiewają i biesiadują.

Mieszkańcy Lelowa (około 2 tysiące osób) do corocznych przyjazdów chasydów są już przyzwyczajeni. "Wszystkie problemy z tolerancją, jakie kiedyś mieliśmy, zniknęły. Mieszkańcy są dobrze nastawieni do chasydów, a nawet zaczynają interesować się ich kulturą" - mówi Szydłowski. "Świadczy o tym choćby to, że w tym roku aż 150 chasydów mieszka w domach naszych mieszkańców" - dodaje.

Na obecności chasydów postanowiła też zarobić sama gmina. 23 sierpnia odbędzie się w Lelowie festiwal kultury żydowskiej. "Chcielibyśmy zainwestować też w hotele i gastronomię, oraz rozpropagować inne ciekawe miejsca w okolicy" - mówi wójt.