Holland: Co się stało z ludźmi Platformy?
Miałam i mam sympatię do Platformy Obywatelskiej i do premiera Tuska. Może dość irracjonalną. Wydawało mi się więc, że tropienie spisku byłoby niemądre. Ale skoro oni nas podejrzewają o lobbing, to nasuwa się podejrzenie, że ten, kto o coś oskarża, ma w tym jakiś własny interes - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM reżyserka Agnieszka Holland.
- Holland oskarża, w PO konsternacja
- Holland: Czy Platforma gardzi kulturą?
- Holland: Prezydentem powinna zostać kobieta
- Nie jesteśmy partią ciemniaków
- Lupa: Kultura to konkurencja dla polityki
- Prezydent w trosce o TVP zachowa abonament
- Krauze: Platforma tabloidyzuje Kulturę
- Chichoty w TVP
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zuzanna Dąbrowska, Anna Nalewajk: Zmieniła pani trochę rolę. Zasiadając koło prezydenta za stołem prezydialnym, zaczęła pani robić politykę, a nie filmy?
Agnieszka Holland: Zostałam koło prezydenta posadzona. Zawsze byłam dość krytyczna wobec PiS i wobec prezydenta, który jest symbolem tej partii. Natomiast nie mam najmniejszego kłopotu,
żeby z nim rozmawiać i traktować z szacunkiem jego urząd.
Co sprawia, że twórca miesza się do polityki? Gdzie jest granica pomiędzy wyrażeniem oceny moralnej a czynnym zaangażowaniem się?
To akt obywatelski, który następuje wtedy, gdy wydaje mi się, że ważne dla mnie wartości są zagrożone przez nieodpowiedzialnych polityków. Poza tym czuję się reprezentantem mojego
środowiska, bo zostałam wybrana na prezydenta Polskiej Akademii Filmowej. Staram się bronić dobra wspólnego, tak robiłam za poprzedniej ekipy i teraz gdy widzę, że ta, mówiąc
najdelikatniej, nie radzi sobie z sytuacją. Staję w obronie mediów publicznych, które są niezwykle ważne w takim kraju jak Polska. A jeżeli tak się składa, że w rękach prezydenta leży
jedno z narzędzi do rozwiązania tego problemu, to się z nim spotykam.
Czy to nie dziwne, że wy jako twórcy usiedliście obok prezydenta, a nie z premierem Tuskiem, któremu prawie całe środowisko udzieliło kredytu zaufania i który ideologicznie wydaje się
być naturalnym waszym partnerem?
Bardzo byśmy chcieli zasiąść obok premiera. Kilkakrotnie zgłaszaliśmy się na rozmowę z nim albo z którymś z jego zastępców.
Cisza?
Tak. Kompletna. Blok.
Dlaczego?
A to już proszę ich zapytać. Mnie taka arogancja oburza. Jedyną odpowiedź, jaką otrzymaliśmy z ust ministra Grupińskiego, to obelgi pod adresem moich kolegów insynuujące, że ich działania
spowodowane są tylko i wyłącznie jakimś partykularnym interesem. Co musiało się stać z tymi ludźmi, żeby kreować taki stan wartości? Teraz dostaliśmy sygnał, że skoro spotkaliśmy się
z prezydentem, to oni są obrażeni. A przecież przez rok chcieliśmy usiąść z nimi do rozmów! Nie rozumiem, jaki interes może mieć ta ekipa, żeby antagonizować tak ważne środowisko
opiniotwórcze jak ludzie kultury, które stanęło za nimi, na nich głosowało, dało kredyt zaufania.
Argument, który pada ze strony PO jest prosty: uprawiacie lobbing. Korzystacie z pieniędzy publicznych i walcząc o media, chcecie zadbać o fundusze dla siebie.
Oni tak właśnie traktują twórców. Jest im wszystko jedno, czy to Krzysztof Penderecki, Andrzej Wajda czy ja. To obraźliwe i niemądre. Można powiedzieć równie dobrze, że politycy także
korzystają z pieniędzy publicznych, wielu z nas na nich głosowało i płacimy podatki, żeby ich utrzymywać. Rząd Platformy Obywatelskiej ma chyba plan budowania społeczeństwa obywatelskiego
bez mediów publicznych i kultury.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!