Dlatego sieci handlowe coraz częściej sięgają po nowe rozwiązania technologiczne. Jednym z nich jest system zdalnego blokowania terminali – potocznie nazywany "zamrażaniem" kas. W praktyce oznacza to, że w trakcie zakupów terminal może nagle przestać działać, a klient zostaje poproszony o kontakt z obsługą.

Dlaczego sklepy inwestują w nowe zabezpieczenia

Kasy samoobsługowe zyskały ogromną popularność, bo pozwalają skrócić czas zakupów. Klienci sami skanują produkty, płacą kartą lub telefonem i mogą szybko opuścić sklep.

Reklama

Z punktu widzenia handlu detalicznego to także sposób na ograniczenie kosztów pracy. Według analiz branżowych jedna osoba nadzorująca kilka kas samoobsługowych może obsłużyć znacznie więcej klientów niż tradycyjny kasjer przy pojedynczym stanowisku.

Jednocześnie jednak pojawił się problem, którego wielu sprzedawców się obawiało – większa skala kradzieży i nadużyć. Z badań niemieckiego EHI Retail Institute wynika, że w 2024 roku w niemieckim handlu detalicznym skradziono towary o wartości około 2,95 miliarda euro. To najwyższy poziom w historii i wzrost o 4,6 procent rok do roku.

Eksperci wskazują również, że w przypadku kas samoobsługowych poziom strat może być o 20–30 procent wyższy niż przy tradycyjnych kasach obsługiwanych przez pracowników.

"Zamrażanie" kas samoobsługowych. Jak to działa?

Reklama

Jednym z narzędzi, po które sięgają sklepy, jest system zdalnego blokowania terminala. Jeśli pracownik zauważy podejrzane zachowanie klienta lub system wykryje nieprawidłowość, kasa może zostać natychmiast zatrzymana.

Proces płatności zostaje wówczas przerwany, a na ekranie pojawia się komunikat o konieczności wezwania obsługi. Dopiero po sprawdzeniu transakcji pracownik może odblokować terminal i pozwolić na kontynuowanie zakupów. Takie rozwiązanie pozwala reagować w czasie rzeczywistym – bez konieczności interwencji ochrony czy późniejszego wyjaśniania sytuacji po wyjściu klienta ze sklepu.

Sztuczna inteligencja obserwuje zakupy

Nowoczesne systemy zabezpieczeń coraz częściej wykorzystują także monitoring wspierany algorytmami sztucznej inteligencji. Kamery analizują sposób skanowania produktów i mogą wychwycić zachowania, które odbiegają od typowego schematu zakupów.

Technologia potrafi na przykład wykryć sytuację, w której produkt trafia do torby bez wcześniejszego zeskanowania. W takim przypadku system może automatycznie wysłać sygnał do pracownika nadzorującego kasy. W wielu sieciach handlowych takie rozwiązania są już testowane lub stopniowo wdrażane.

Najczęstsze triki przy kasach samoobsługowych

Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem handlu wskazują kilka metod, które pojawiają się najczęściej przy kasach samoobsługowych.

Jedną z nich jest tak zwany skip-scanning, czyli celowe pomijanie części produktów podczas skanowania. Klient skanuje część artykułów, a inne wkłada do torby bez rejestrowania ich w systemie.

Drugą popularną metodą jest tzw. "metoda bananowa". Polega ona na zeskanowaniu droższego produktu jako tańszego artykułu z tej samej kategorii. Przykładowo klient może użyć kodu kreskowego od taniego owocu, aby zapłacić mniej za droższy towar. Choć dla pojedynczego klienta różnica może wydawać się niewielka, w skali tysięcy transakcji oznacza to dla sklepów poważne straty.

Nie każdy błąd jest próbą kradzieży

Specjaliści podkreślają jednak, że nie każda nieprawidłowość przy kasie samoobsługowej wynika ze złej woli. Część błędów to zwykłe pomyłki klientów – zwłaszcza tych, którzy rzadziej korzystają z takich rozwiązań. Problemy pojawiają się na przykład przy ważeniu owoców i warzyw, wybieraniu właściwego kodu produktu czy przy próbie skanowania uszkodzonego kodu kreskowego. Dlatego sieci handlowe starają się zachować równowagę między bezpieczeństwem a wygodą klientów.

Kasy samoobsługowe zostaną z nami na długo

Mimo rosnących problemów z nadużyciami eksperci są zgodni: kasy samoobsługowe pozostaną ważnym elementem handlu detalicznego. Klienci cenią je za szybkość i wygodę, a sklepy – za możliwość usprawnienia obsługi.

Właśnie dlatego branża coraz intensywniej inwestuje w nowe technologie kontroli i analizy danych. Celem jest ograniczenie strat, ale bez rezygnacji z rozwiązań, które dla wielu kupujących stały się już standardem codziennych zakupów.