Dziennik Gazeta Prawana logo

Białoruski historyk: Spór o "Burego" szkodzi i Polsce, i Białorusi

17 marca 2019, 14:37
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Romuald Rajs po aresztowaniu przez MBP 1948
Romuald Rajs po aresztowaniu przez MBP 1948/Wikimedia Commons
Spór o Romualda Rajsa "Burego", wywołany przez niedawne oświadczenie IPN, w którym uznaje on za "wadliwą" wcześniejszą ocenę zbrodni, szkodzi Polsce, ale także Białorusi – ocenia w rozmowie z PAP białoruski niezależny historyk Ihar Mielnikau.

– ocenił w rozmowie z PAP Mielnikau, który jest m.in. badaczem okresu międzywojennego na terenach dzisiejszej Białorusi.

– uważa historyk.

– przypomina Mielnikau.

Jego zdaniem nie można jednak używać tego jako usprawiedliwienia dla napaści na cywili, w tym kobiety i dzieci.

– ocenia rozmówca PAP.

– przekonuje historyk. Jak mówi, w odróżnieniu od wielkiej polityki czy gospodarki, „pamięć historyczna to jest coś bliskiego dla zwykłych ludzi, to emocje”.

Dlatego też, jak wskazuje, sytuacja, w której na marsz w Hajnówce wychodzą ludzie z plakatami "Burego", „to jest coś, co będzie prowadziło do skłócenia Białorusinów i Polaków”.

– przekonuje Mielnikau.

dodaje.

Instytut Pamięci Narodowej podał w poniedziałek w komunikacie, że w świetle najnowszych badań naukowych ustalenia śledztwa ws. zbrodni Romualda Rajsa "Burego", które w latach 2002-2005 prowadził pion śledczy IPN w Białymstoku, są wadliwe. Instytut powołał się przy tym na prace m.in. dr. Kazimierza Krajewskiego i mec. Grzegorza Wąsowskiego.

Rajs to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci powojennego podziemia niepodległościowego. Wspólnie z podległymi mu żołnierzami i na rozkaz wyższych dowódców w styczniu i lutym 1946 r. spacyfikował kilka prawosławnych wsi nieopodal Bielska Podlaskiego. Chodziło o likwidację osób współpracujących z władzą komunistyczną, tymczasem partyzanci - jak ustalił pion śledczy IPN w Białymstoku - zamordowali około 80 cywilów, w tym kobiety i dzieci.

We wcześniejszej ocenie pionu śledczego IPN „zabójstwa i usiłowania zabójstwa tych osób należy rozpatrywać jako zmierzające do wyniszczenia części tej grupy narodowej i religijnej, a zatem należące do zbrodni ludobójstwa" - podał w konkluzji śledztwa prokurator IPN.

W poniedziałkowym komunikacie IPN podał, że "nie odpowiada stanowi faktycznemu" m.in. ustalenie, że "Bury" i jego ludzie działali przeciwko "grupom ludzkim, których łączyło pochodzenie i wyznanie". Za nieprawdę IPN uznał również, że partyzanci mieli na celu likwidację "członków grupy o takim samym pochodzeniu narodowo–religijnym", czyli prawosławnych Białorusinów. IPN zakwestionował też ustalenie, że zabójstwa popełnione przez żołnierzy "Burego" należą "do zbrodni ludobójstwa, wchodzących do kategorii zbrodni przeciwko ludzkości".

W podsumowaniu komunikatu IPN wskazał, że w świetle obowiązującego prawa Romuald Rajs i jego zastępca Kazimierz Chmielowski "Rekin" są niewinni, przypominając, że w 1995 r. warszawski sąd postanowił o unieważnieniu wyroków śmierci wydanych na nich przez władze komunistyczne.

Oświadczenie IPN dotyczące bolesnej dla Białorusinów sprawy „Burego” odnotowała większość białoruskich mediów niezależnych i państwowych. Tematem zajęły się również dostępne na Białorusi media rosyjskie, według których doszło do „rehabilitacji zbrodniarza”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj