Pismo w tej sprawie, adresowane do prezesa Narodowej Publicznej Teleradiokompanii Ukrainy Zuraba Alasanii, wystosował w poniedziałek ambasador Polski na Ukrainie Bartosz Cichocki. Treść pisma ambasada opublikowała w sieciach społecznościowych. Jego kopię przesłano m.in. ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkinowi.

Polska ambasada odniosła się do nadanego w sobotę w publicznej stacji UA:PERSZYJ programu "Historia utajniona. Emocje wokół Bandery", którego autorem jest ukraiński historyk i dziennikarz Ołeksandr Zinczenko.

"Media publiczne mają do wypełnienia szczególną misję w społeczeństwie demokratycznym. Wyrażane na ich antenie poglądy powinny edukować i przybliżać społeczeństwu zagadnienia w najważniejszych obszarach życia społecznego, w tym również w kwestiach historycznych. Przy tym szczególnie istotne jest zachowanie obiektywizmu, faktografii i ścisłe przestrzeganie żelaznych zasad dziennikarstwa. Tymczasem, w opinii Ambasady, program prowadzony przez O. Zinczenkę stał się karykaturą wspomnianej misji" – czytamy.

Ambasada zarzuciła gospodarzom programu, że do udziału zaproszono czterech gości, którzy byli zwolennikami Bandery oraz oświadczyła, że ich dyskusja sprawiała wrażenie "dość nieudolnej" i "zawczasu wyreżyserowanej".

"Zupełnie pominięto zbrodniczy wymiar stworzonej przez S. Banderę ideologii integralnego nacjonalizmu i jej skutki w postaci tysięcy bestialsko zamordowanych mieszkańców ziem dzisiejszej Ukrainy innej niż ukraińska narodowości" – napisał ambasador Cichocki.

"Niepokój budzi przy tym sielankowy obraz S. Bandery, który starali się zbudować uczestnicy wydania (programu). Powyższe dyskwalifikuje uczestników programu nie tylko jako historyków, ale także członków Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa (W. Wiatrowycz, O. Zinczenko)" – dodał polski dyplomata. Wołodymyr Wiatrowycz jest prezesem ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Wraz z Ołeksandrem Zinczenką są członkami Ukraińsko-Polskiego Forum Partnerstwa, działającego pod egidą szefa ukraińskiej dyplomacji. Po stronie polskiej odpowiednikiem tego ciała jest Polsko-Ukraińskie Forum Partnerstwa.

Ambasador oświadczył, że oburzający jest też sposób, w jakim w programie pokazano Polskę. Przedstawiane są w nim m.in. "funkcjonujące w Polsce mity" na temat Bandery oraz krytyka, z którą spotyka się w Bandera naszym kraju - wyjaśnił. "Prowadzący nie powołuje się przy tym na żadne źródła ani nie wskazuje autorów krytycznych ocen. Nie daje również możliwości wypowiedzi stronie polskiej" – czytamy.

"Rzeczpospolita Polska uważa dialog historyczny z Ukrainą za absolutnie niezbędny. Niemniej powinien on opierać się na prawdzie z poszanowaniem wrażliwości drugiej strony" – podsumował ambasador Cichocki.

Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię - Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) - jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce, Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego.

Za zamach na Pierackiego Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie; znalazł się na wolności po ataku Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 roku został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. Przebywał tam do września 1944 roku. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. W październiku 1959 roku został zamordowany przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

W roku 2010 Bandera otrzymał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. Nadał mu go specjalnym dekretem ustępujący wówczas prezydent Wiktor Juszczenko. Dekret ostatecznie został uchylony przez sąd. Przyznanie Banderze tytułu Bohatera Ukrainy wywołało protesty w Rosji oraz w Polsce.