– powiedział. Jak podkreślił, cywile rzadko decydowali się na składanie przysięgi małżeńskiej w tym czasie, a przede wszystkim robili to powstańcy.
- tłumaczył Sobieszczański. Dodał, że inny istotny powód zawierania związków małżeńskich "to powrót do codzienności, powrót do normalności, powrót do przedwojennej rzeczywistości, próba stworzenia takich na chwilę warunków normalności" oraz oczywiście potrzeba posiadania kogoś bliskiego obok siebie.
Jak opowiadał historyk, największym powodzeniem wśród dziewcząt podczas Powstania cieszyli się chłopcy ze zgrupowania "Radosław" - "nie dlatego, że byli najprzystojniejsi, ale byli najlepiej uzbrojeni". Jak mówił Sobieszczański:
Historyk wskazał, że najwięcej ślubów powstańczych odbyło się w Śródmieściu Północnym i Południowym, chociaż odnotowane zostały także ceremonie na Mokotowie, Żoliborzu, Ochocie czy na Starym Mieście.
– opowiadał Sobieszczański.
Jak mówił, kiedy dowiedziano się, że po drugiej stronie ulicy pod adresem Moniuszki 11, w podziemiach w szpitalu polowym odbywa się ślub powstańczy, to Eugeniusz Lokajski - przedwojenny olimpijczyk - przybiegł z kamerą, żeby sfilmować ten ślub.
– mówił historyk.
Wskazał też, że na ul. Moniuszki odbył się jeszcze jeden ślub – małżeństwo zawarła znana para architektów - Marii i Kazimierza Piechotków. Jak mówi:
Sobieszczański dodał, że "taka argumentacja przemówiła do pani Marii, wzięli ślub, przeżyli z sobą ponad 60 lat. Pani Maria żyje do dziś, w tym roku 12 lipca obchodziła swoje 98. urodziny".
Ślubem, o którym historyk również wspomniał, był ślub Beaty Branickiej pseud. Ata z Leszkiem Rybińskim. – opowiadał Sobieszczański.
Historyk zwrócił uwagę także na to, jak radzono sobie w tym czasie z obrączkami. - mówił.
Sobieszczański przypomniał też, że 7 września 1944 r. w kaplicy na ul. Wilczej 7 odbył się ślub Jana Nowaka-Jeziorańskiego z Jadwigą Wolską pseud. Greta.
Jak zaznaczył, ślub był bardzo krótki, ale przeszedł do historii– mówił historyk.
Historyk przywołał również historię o tym, jak Jan Nowak-Jeziorański kupił obrączki za puszkę konserw, a bukiet kwiatów dla żony znalazł na jednym z balkonów w Śródmieściu.
Sobieszczański opowiedział też, że kiedy Jeziorańscy wychodzili z kaplicy, "rozległ się ryk nakręconego pocisku, tak zwanej +Krowy+, czyli w pocisku Nebelwerfer, i ktoś skomentował, że był to swoistego rodzaju Marsz Mendelssohna".
Po ślubie odbyła się krótka uroczystość, na którą, jak mówił historyk, córka państwa Pakulskich – przedwojennych właścicieli sklepu kolonialnego na ul. Marszałkowskiej –przyniosła butelkę czerwonego wina, ktoś inny przyniósł butelkę wódki, a jeszcze ktoś chałwę- powiedział Sobieszczański. I dodał:
Historyk podkreślił, że ponieważ śluby powstańcze były tak powszechnym zjawiskiem, "18 sierpnia 1944 r. +Monter+ (dowódca Powstania Warszawskiego gen. Antoni Chruściel- PAP) wydaje specjalny rozkaz à propos ślubów powstańczych".
Tłumaczył, że "żeby zawrzeć związek małżeński, trzeba było przynieść dokumenty - dokumenty od szefa oddziału, niepełnoletni musieli przynieść dokumenty od rodziców, musiały być zgoda kapelana". I przyznał, że ponieważ w warunkach wojennych było to niemożliwe, to księża kapelani sami brali na siebie tę odpowiedzialność za udzielenie ślubu.