Sprawa była poważna, bo chodziło o żołnierza Legionów Piłsudskiego, walczącego ponoć nawet w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Choć właściwie lepiej byłoby napisać: żołnierkę, ponieważ jak się okazało, główny bohater tej sprawy - Józef Woronicz - był w rzeczywistości Janiną Bomblewiczówną.
Jak doszło do skandalu przed ołtarzem? Incydent przypomina serwis telewizji Biełsat, powołując się na prasowe doniesienia sprzed 85 lat.
- pisał "Głos Prawdy Ziemi Grodzieńskiej". - - donosili dziennikarze.
Mechanizm działania oszustki był prosty. Zawierała małżeństwo, a potem metodą szantażu żądała pieniędzy za jego unieważnienie. Nietrudno się domyślić, jakim skandalem byłoby ujawnienie faktu zawarcia ślubu między dwoma kobietami. Więc zarobek okazywał się łatwy, a ofiary same zapewniały dyskrecję.
Po zawarciu ślubu w Wilnie Janina Bomblewiczówna jako Józef Woronicz pojechała do Grodna, gdzie uwiodła kolejną kobietę i doprowadziła przed ołtarz.
- pisał w 1928 roku „New York Times”. - - donosił amerykański dziennik.
Janinę vel Józefa zatrzymano i oddano policji. Dalszy los oszustki jest nieznany.