Dziennik Gazeta Prawana logo

SDP alarmuje: To łamanie podstaw demokracji!

3 stycznia 2012, 17:59
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Prokuratorzy inwigilujący dziennikarzy powinni być pociągnięci do odpowiedzialności - uważa Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Twierdzi, że trzeba się zająć kwestią prawnej ochrony źródeł informacji.

W wydanym we wtorek oświadczeniu, podpisanym przez prezesa SDP Krzysztofa Skowrońskiego oraz wiceprezesów: Agnieszkę Romaszewską-Guzy i Piotra Legutkę, podkreślono, że co usiłuje się naruszać przez inwigilowanie dziennikarzy, nielegalną kontrolę billingów, podsłuchiwanie rozmów telefonicznych. SDP uznaje to za łamanie podstaw demokracji.

- uważa SDP. Stowarzyszenie wyraziło zadowolenie z deklaracji złożonej przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, że chce on wyjaśnienia całej sprawy - czym ma się teraz zająć Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

Chodzi o umorzone w połowie grudnia śledztwo dotyczące prok. Marka Pasionka. Badano w nim, czy doszło do oraz p dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

W sprawie badany był też wątek rozpowszechniania informacji ze śledztwa bez wymaganego zezwolenia przez dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Wszczęte w prokuraturze wojskowej w Poznaniu postępowanie trafiło do Warszawy, gdzie umorzono wszystkie pięć wątków śledztwa. W wątku dotyczącym rozpowszechniania informacji przez dziennikarzy sprawę umorzono z powodu znikomej szkodliwości społecznej czynu.

W końcu grudnia "Rzeczpospolita" napisała, że wojskowi prokuratorzy analizowali billingi i esemesy dziennikarzy: Macieja Dudy z TVN24.pl i Cezarego Gmyza z "Rz". Według tej gazety prokurator wojskowy żądał od operatorów telefonicznych wykazu wszystkich połączeń dziennikarzy z ponad połowy 2010 r., zwrócił się też o wykaz oraz treść otrzymanych i wysyłanych przez nich smsów.

Płk Mikołaj Przybył z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w ubiegłym tygodniu, odnosząc się do tej publikacji, oświadczył, że informacje "Rz" są nierzetelne, a w części nieprawdziwe. Płk Przybył twierdził, że w sprawie badane były wyłącznie billingi prokuratorów, by zbadać do kogo dzwonili - nie żądano zaś billingów dziennikarzy. Przyznał, że sprawdzano też treść smsów wychodzących z telefonów prokuratorów i że chciano uzyskać dane o smsach do nich przychodzących - ale tych danych nie uzyskano.

- zapewnił płk Przybył.

- pisze SDP w oświadczeniu.

Przypomniano w nim, że dziennikarz ponosi odpowiedzialność i musi bronić czasem przed sądem prawdziwości swych artykułów. - - uważa SDP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj