Dziennik Gazeta Prawana logo

Pada wielki mit? Internauci jednak płacą

18 maja 2012, 10:23
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Pada wielki mit? Internauci jednak płacą
Shutterstock
Choć użytkownicy deklarują, że nie zapłacą za treści dostępne w sieci, wydawnictwa, które postawiły na prenumeratę cyfrową, już na niej zarabiają.

Kiedy Arthur Sulzberger Jr, wydawca globalnego dziennika "The New York Times", ujawnił na początku maja wyniki cyfrowej dystrybucji swojej gazety, analitycy i obserwatorzy przecierali oczy ze zdumienia. Po raz pierwszy w historii sprzedaż wydań elektronicznych najbardziej znanego dziennika na świecie przewyższyła sprzedaż papierową pisma. Wyniki uwzględniały dwa ostatnie kwartały, czyli okres od października 2011 r. do marca tego roku. Z danych Audit Bureau of Circulations (ABC), czyli amerykańskiego odpowiednika Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, wynika, że w dni powszednie nowojorska gazeta sprzedawała średnio 780 tys. egz. wersji drukowanej, podczas gdy prenumeratorów treści cyfrowych jest już 870 tys. Tym samym określana mianem Szarej Damy gazeta stała się liderem cyfrowego rynku w Stanach Zjednoczonych. – zapewniał Arthur Sulzberger Jr.

Przychody samej gazety z internetowej reklamy wzrosły o 5,3 proc., a z cyfrowej prenumeraty o 4,7 proc. Nie poprawiło to jeszcze sytuacji całego wydawnictwa – zakończyło ono rok spadkiem przychodów i stratą blisko 40 mln dol. – ale wydawcy na całym świecie patrzą na poczynienia dziennika z nadzieją. Tym bardziej że wyniki NYT nie są odosobnione – z danych ABC wynika, że w tym samym okresie cyfrowa prenumerata wszystkich amerykańskich gazet wzrosła średnio o 63 proc. Czytelnicy gotowi są płacić.

Reklama nie działa

Jeszcze rok czy dwa lata temu na hasło wszyscy pukali się w czoło. Przecież nikt nie będzie chciał płacić, mówiono, bo internet przyzwyczaił ludzi do darmochy. Większość wydawców prasy – w tym gracze obecni na polskim rynku, tacy jak Agora, Ringier Axel Springer, Infor Biznes czy Presspublica – weszła do sieci, rozwijając swoje strony internetowe.

Dla wydawców posiadających swoje portale, takich jak Agora, model biznesowy był prosty: wszystko oferujemy za darmo, ale odwiedzających nas użytkowników przekładamy na słupki w Excelu i sprzedajemy reklamodawcom. Czy czytają to, w co klikają, nie ma w zasadzie znaczenia, bo i samych reklamodawców często w ogóle to nie obchodzi. W takiej sytuacji całkowicie rozmyło się odróżnianie tego, co wartościowe dla czytelnika, od masy informacji śmieciowych. W rezultacie za reklamę przy notce o nowym romansie znanej celebrytki wydawca może dostać tyle samo, ile za ważny tekst poradnikowy. Inną taktykę przyjęli wydawcy treści specjalistycznych, jak Infor, Presspublica, Bonnier Business Polska, którzy sprzedają e-wydania.

Choć przychody z reklam wydawców prasowych stale więc rosną, nie okazało się to dla nich zbawieniem, bo i tak najwięcej zysków wciąż przynoszą im reklamy sprzedawane w papierowych wydaniach.

– tłumaczył Artur Potocki, prezes portalu Interia.pl, podczas zakończonego w tym tygodniu Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Widząc, że reklama internetowa nie działa, wydawcy postanowili więc wrócić do idei płatnych treści. W gabinetach prezesów spółek wydawniczych zawsze można było jednak usłyszeć te same argumenty: internet przyzwyczaił ludzi do tego, że wszystko jest za darmo, więc użytkownicy nie będą chcieli płacić za żadne treści. A ich zamknięcie spowoduje odpływ internautów, a tym samym spadek przychodów reklamowych. Wszyscy mieli do czynienia z dylematem: wprowadzić opłaty i zaryzykować utratę tego, co daje reklama, czy pozostać przy tym, co jest na stole. Tym bardziej że w wielu badaniach deklaracje czytelników były zawsze jasne: za treści w internecie nie trzeba płacić.

Okazało się jednak, że nie potwierdza tego rzeczywistość. Doświadczenia zachodnich wydawców udowodniły, że niektórzy czytelnicy chcą płacić. Jako koronny argument przywoływany przykład "Financial Timesa", określanego mianem biblii finansistów globalnego dziennika, który zamknął treści jako pierwszy i dziś jest w zupełnie innym miejscu niż większość konkurentów. – zapowiedział Rob Grimshaw, szef FT.com, podczas marcowej konferencji "News on the move".

Dodał, że już dziś struktura przychodów firmy składa się w połowie z wpływów ze sprzedaży treści. W ubiegłym roku liczba płacących użytkowników wzrosła o 30 proc., do 260 tys. Płacą 5 funtów za pełny dostęp do treści w tygodniu albo 6,79 funta za ofertę z dodatkowymi treściami. 4 mln użytkowników zarejestrowało się już w systemie wydawcy, zostawiając mu swoje dane. Aż 20 proc. nowych prenumeratorów dołącza za pośrednictwem urządzeń mobilnych – jak iPad czy iPhone – i zdaniem Grimshawa będzie to główny kanał dystrybucji w ciągu najbliższych trzech, czterech lat.

Gdy większość wydawców martwi się, jak związać koniec z końcem, przychody Grupy Financial Times wzrosły w ubiegłym roku o 6 proc., do 677 mln dol., a zyski operacyjne skoczyły o 27 proc., do 120 mln dol. Kiedy w innych redakcjach dziennikarze martwią się o pracę, pracownicy FT niedawno zastrajkowali, żądając podwyżek. I je dostali.

Nie ma innej drogi

Kiedy Grzegorz Hajdarowicz, nowy właściciel "Rzeczpospolitej", zapowiedział, że w tym roku w Polsce użytkowanych będzie milion iPadów, które mogą się stać nowym sposobem sprzedaży prasy, większość obserwatorów pukała się w czoło. – kpili. Ale niektórzy po cichu przyznawali: .

– mówi DGP Rafał Oracz, szef Online Media Group i ekspert rynku prasy.

Wydawcy postanowili, że przestaną się przyglądać rozwojowi sytuacji na rynku i zaczną działać jak „Financial Times”, który podpisuje umowy dystrybucyjne z każdym nowym producentem smartfonów czy tabletów, wychodząc z założenia, że trzeba być wszędzie, gdyż nie wiadomo, która z platform okaże się sukcesem. Równie dobrze bowiem – co bardziej prawdopodobne – żadna nie zdobędzie dominującej pozycji, bo rynek w erze internetu jest skazany na fragmentaryzację.

– uważa Oracz. W ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy na polskim rynku ruszyć może Piano Media, słowacka spółka pozwalająca wydawcom pobierać opłaty za swoje treści. Na Słowacji do jej platformy przystąpiło 12 wydawców. W Polsce o współpracy z Piano rozmawiają Polskapresse, Agora, Murator oraz Media Regionalne. – Piano to bardzo ciekawy system, bo pozwala zamknąć dostęp do treści, bez zamykania całego serwisu w stylu "The Times" czy "Wall Street Journal". Wydawca ogranicza dostęp do poszczególnych artykułów, ale nie całej strony. To jego decyzja, które artykuły pozostaną płatne, a które darmowe – podkreśla Marek Miller, ekspert rynku prasy i dyrektor polskiego oddziału Innovation Media Consulting.

Jakie dokładnie treści zamkną wydawcy w Polsce, nie wiadomo. Nie będzie to z pewnością łatwe w przypadku tematów ogólnych, które najłatwiej znaleźć w internecie. Agora postanowiła więc mocno przebudować redakcję i charakter "Gazety Wyborczej" – wydawca przeniósł newsy do internetu, a w gazecie papierowej postawił głównie na własne informacje. – uważa Rafał Oracz. Jego zdaniem ruch ten ma na celu zbudowanie w miarę stabilnej bazy czytelniczej, czyli osób, które będą świadomie kupować GW dla treści, jakich nie znajdą gdzie indziej w mediach (a nie przypadkiem – dla newsów czy dodatku "Praca"). Jeśli się to uda, da to zarówno pretekst do podniesienia opłat za reklamy, jak i ceny egzemplarzowej. Ale także da nadzieję, że świadomy czytelnik zapłaci za gazetę w formie cyfrowej.

Na to samo liczy tygodnik "Polityka", który w ubiegłym roku zaczął sprzedawać swoje wydania m.in. na czytnik Kindle oraz iPada. Wydanie na Kindle ma 3300 prenumeratorów, na iPadzie tygodnik czyta kolejne 3000 osób. Do tego dochodzą jeszcze e-wydania sprzedawane przez Nexto czy e-Kiosk. Ale w kwietniu wydawca postanowił pójść krok dalej, uruchamiając Politykę Cyfrową. Po zalogowaniu klient może wybierać z cyfrowej półki wydania na taki nośnik, jaki mu najbardziej odpowiada.

– powiedział niedawno Josh Quittner, szef Flipboardu, aplikacji agregującej treści z różnych serwisów, dostępnej na smartfonach i tabletach, dodając, że sam też myśli o wprowadzeniu opcji pozwalającej na kupowanie treści wysokiej jakości polecanych przez innych użytkowników. Siłę rekomendacji potwierdzają wyniki magazynu "The Atlantic", który 40 proc. ruchu na swoich stronach czerpie z Facebooka. Publikuje jednak głównie opinie w zamian za reklamy, a nie opłaty.

W lepszej sytuacji są natomiast wydawcy specjalistyczni, jak „Financial Times” czy "Wall Street Journal", którzy sprzedają czytelnikom nie tyle artykuły, ile swoje usługi z zakresu biznesu, finansów i prawa. Polscy wydawcy działający w tym samym segmencie postanowili powtórzyć tę strategię. Na początku roku opłaty za dostęp wprowadziła Presspublica, wydawca "Rzeczpospolitej" i "Parkietu". Oferuje dostęp do treści z obu tytułów w dwóch pakietach – standard i premium. Pierwszy kosztuje 99 zł, drugi 299 zł miesięcznie. Szczegółów na razie nie ujawnia, ale przyznaje, że jest pozytywnie zaskoczony wzrostem prenumeraty tych treści, które były już zamknięte wcześniej, choć w innej formie. Na razie na jego stronie część artykułów można wciąż czytać za darmo, inne po rejestracji. Podobnie jak na początku w "Financial Timesie", który zaczął od udostępniania za darmo kilkunastu artykułów, by po ponad dwóch latach ograniczyć ich liczbę. Dziś, aby przeczytać cokolwiek nieodpłatnie, trzeba się zarejestrować. Wydawca natomiast świadomie udostępnia niektóre teksty na przykład przez Facebook.

– dodaje Waldemar Miśków, szef serwisów internetowych GazetaPrawna.pl w Infor Biznes. Wydawca Dziennika Gazety Prawnej oprócz sprzedaży e-wydań codziennej gazety zamknął też część serwisów najbardziej specjalistycznych, m.in. z zakresu prawa. Za wybrane informacje specjalistyczne nie trzeba jeszcze płacić, ale by móc je przeczytać, należy się najpierw zarejestrować, zostawiając swoje dane. W kolejnych miesiącach wydawca planuje dalsze zmiany, rozszerzając zakres treści dostępnych dopiero po zalogowaniu oraz odpłatnych, w tym także na urządzenia mobilne.

Uwiedź czytelnika, zapłaci sobą

Eksperci przypominają, że wpływy z cyfrowej prenumeraty nie będą na razie w stanie zastąpić dochodów z reklam czy tradycyjnej dystrybucji, choćby ze względu na wciąż małą liczbę tabletów. Ale czytelnik świadomie płacący może być cenniejszy dla reklamodawcy.

– uważa Rafał Oracz. I dodaje, że dominować będą najpewniej tzw. strategie schizofreniczne – czyli utrzymywanie sprawdzonych modeli zarabiania i stałe poszukiwanie nowych.

– dodaje Grzegorz Haftarczyk, wiceprezes Polskapresse.

A stąd już tylko jeden krok do wejścia na obszar, który Rafał Oracz nazywa . – mówi. I tłumaczy, że wartościowe treści również generują zaangażowanie, które można wykorzystać do tego, żeby na nim zarabiać. – podsumowuje.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj