Pan Chrabota nie tylko sam kłamie – domaga się także statusu nietykalności dla kłamstwa smoleńskiego. Jego artykuł nie jest obroną spokoju zmarłych. Ten tekst jest przyzwoleniem na dalsze atakowanie ofiar i ma zapewnić bezkarność odpowiedzialnym za tragedię smoleńską. I dlatego redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” już zawsze będzie wymieniany wśród tych, którzy zawód dziennikarza przekształcają w służbę złu - pisze w liście otwartym, opublikowanym na portalu niezalezna.pl, Antoni Macierewicz. Chodzi o komentarz redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej", w którym Bogumił Chrabota, powołując się na przyjaźń z kilkoma ofiarami katastrofy, napisał: najbardziej boli, że sami nie macie głosu w swojej sprawie, że decydują za was jacyś rozhisteryzowani pełnomocnicy, mecenasi, eksperci, samozwańczy profesorowie, awanturnicy, polityczni cwaniacy.

Macierewicz odpowiada w ostrych słowach. Czy pan Chrabota pomyślał o rodzinach tych, których pochowano w cudzych grobach? Syn i wnuk Ani Walentynowicz do tej pory nie mają pewności, gdzie spoczywa ich matka i babcia. Czy pomyślał o żonie przywoływanego przez siebie Sławomira Skrzypka, prezesa Narodowego Banku Polskiego, która przed tygodniem zaledwie w imieniu rodzin ofiar smoleńskich odczytywała list w obronie zespołu parlamentarnego i współpracujących z nim ekspertów? - pyta w liście otwartym.

Czy pomyślał o Ewie Błasik i jej dzieciach, które po dziś dzień czytają w raporcie Millera, że to gen. Błasik jest współodpowiedzialny za tę katastrofę, bo w ostatnich sekundach wydawał komendy w kokpicie, a swoją obecnością „pośrednio wywierał nacisk na pilotów”? Czy pomyślał o rodzinach mjr. Arkadiusza Protasiuka, ppłk. Roberta Grzywny, por. Artura Ziętka, chor. Andrzeja Michalaka, których raport Millera oskarża o spowodowanie śmierci całej polskiej elity wraz z prezydentem Polski? I wreszcie - czy pomyślał o rodzinie prezydenta Kaczyńskiego, oskarżanego o wymuszenie lądowania samolotu w Smoleńsku? - dodaje polityk PiS.

Macierewicz stwierdza, że szef "Rzeczpospolitej" musi wiedzieć, że wszystkie te zarzuty i tezy raportu Millera, które chce uczynić na zawsze pewnikami, są fałszywe, a przyczyną katastrofy nie była pancerna brzoza. I musi wiedzieć redaktor Chrabota, że to właśnie piętnowani przezeń pełnomocnicy, mecenasi, eksperci i profesorowie są dziś jedynymi, którzy mimo prześladowań i medialnych kalumnii docierają do prawdy o tej tragedii i bronią wciąż oczerniane ofiary smoleńskie - podsumowuje szef poselskiego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy.