To kolejny nagły zwrot akcji w Polskim Radiu. Stanisławczyk została wybrana prezesem w niedawnym konkursie, zorganizowanym przez RMN. Ale nieoczekiwanie dzień po ogłoszeniu wyników, ogłosiła rezygnację. Powodów swojej decyzji nie podała.

Reklama

Nieoficjalne informacje były różne. Część osób wskazywała fakt, że prezeska uniosła się honorem, bo dopiero w trzecim głosowaniu zyskała wymagane poparcie, a w wyniku konkursu zmieniono jej zaufanego zastępcę.

Wiceprezesem radia został zaś Mariusz Staniszewski, którego Stanisławczyk nie znała. Inni plotkowali zaś, że Stanisławczyk dostała dyrektorskie stanowisko z TVP od Jacka Kurskiego.

List związkowców jest rodzajem peanu pochwalnego na rzecz prezeski, która przez ponad rok kierowała spółką. Związkowcy piszą, że obecna prezes „borykając się z wewnętrzną opozycją w radiu, rozumiejąc zasady rzetelności, obiektywizmu (…) przywracała kanony misyjności Polskiego Radia". Przekonują, że kolejne zmiany na górze będą niekorzystne dla pracowników.

Pani prezes cieszy się zaufaniem pracowników, rozmawia z nimi, konsultuje się ze związkowcami. Nie było to normą za czasów poprzedniej władzy spółki - czytamy w liście podpisanym przez Edwarda Pikulę, przewodniczącego radiowej „S”. Nie wspominają o zwolnieniach i ostrym konflikcie Stanisławczyk z innym radiowym związkiem zawodowym. Zrzesza on niemal wszystkich pracowników „Trójki”. Z trzema zwolnionymi dyscyplinarnie przedstawicielami tej organizacji radio jest obecnie w sporze prawnym.

W liście „Solidarność" prosi Czabańskiego o poparcie dla Stanisławczyk, bo jak czytamy - z nieoficjalnych informacji wiedzą, że "jest gotowa wziąć na swoje barki ciężar kierowania Polskim Radiem mimo zapowiedzi odejścia".

Reklama

Ani Stanisławczyk, ani Polskie Radio nie chce komentować listu. Jego autorzy utrzymują, że Stanisławczyk o tym geście poparcia nic nie wie.

Prezes spółki nie może zmieniać zdania z dnia na dzień. To niepoważne - mówi z kolei Juliusz Braun, członek Rady Mediów Narodowych i przekonuje, że z opinii prawnej, jaką dysponuje rada wynika, że złożenie rezygnacji prezesa nie wymaga już żadnej akceptacji.

Dalsze losy Polskiego Radia będą się rozstrzygać na posiedzeniu RMN 9 marca.