Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezradni wobec "Wiadomości". Załóżmy, że wygrywa Platforma Obywatelska... [OPINIA]

15 lipca 2019, 09:55
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wiadomości
Wiadomości/Media
Wyobraźmy sobie, że mamy właśnie jesienne wybory parlamentarne. Jest niedzielny wieczór, komisje zamykają lokale wyborcze i biorą się do liczenia głosów, a telewizje emitują wyniki exit poll. Załóżmy, że wygrywa Platforma Obywatelska.

W Telewizji Polskiej panika. Idą po nas! Spece od propagandy gorączkowo wymyślają paski do TVP Info. Telefony grzeją się od SMS-ów z poleceniami: "Czarna niedziela!", "Sfałszowane wybory?", "Sondażownie oszalały", "Tylko spokojnie, poczekajmy na ostateczne wyniki".

Ale już nazajutrz "Wiadomości" otrząsają się z szoku i przypuszczają atak. Przypominają wszystkie wpadki Grzegorza Schetyny, lapsusy Ewy Kopacz, do tego dużo przebitek na niemiecką flagę, zdjęcia Donalda Tuska szepczącego z Angelą Merkel i ściskającego się z Władimirem Putinem. I sondy uliczne: "Każą nam zwracać pieniądze z 500+!". Na pewno da się w to wpleść także Stalina i Hitlera. Następnego dnia to samo. I kolejnego.

I nic się z tym nie da zrobić przez długi czas. Bo Platforma jest do tego nieprzygotowana. A zadanie, które przed nią stoi, jest trudniejsze od tego, z jakim zmierzyło się Prawo i Sprawiedliwość jesienią 2015 r. By przywrócić społeczeństwu radio i telewizję, które po 2016 r. z publicznych stały się de facto rządowe, potrzeba więcej starań, niż wymagało zagarnięcie tych mediów. Zawsze łatwiej psuć, niż naprawiać. PiS-owi przejęcie TVP po wyborach zajęło dwa i pół miesiąca. Ale zrobił to brutalnie prostą ustawą, bezpośrednio podporządkowującą zarządy mediów ministrowi skarbu. Jeżeli PO rzeczywiście chce, by media były obywatelskie i niezależne politycznie, nie może operować tą samą brzytwą.

Na razie zresztą nie bardzo wie, jaka to będzie operacja. Jest diagnoza: gangrena propagandowa. Jest cel: powrót do zdrowia. Brakuje najważniejszego: planu leczenia.

W piątek na forum programowym Koalicji Obywatelskiej posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska zebrała konsylium, które omawiało metody terapii. Pierwszą firmuje Fundacja Sztuka Media Film. Projekt zakłada organizacyjne trzęsienie ziemi, kadrowe odchudzenie i finansową rewolucję. Z 19 spółek miałyby powstać dwie. Jedną stanowiłby główny oddział TVP i ogólnokrajowe Polskie Radio.

Druga miałaby siedzibę poza Warszawą i objęła terenowe oddziały TVP oraz 17 rozgłośni regionalnych. Z 13 kanałów telewizji zostałyby cztery ogólnopolskie – TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVP ABC – i do tego dwa regionalne. Pozostałe stacje przeniosłyby się do internetu. Zatrudnienie spadłoby o prawie 30 proc., do ok. 3,3 tys. osób. Przybyłoby jednak pieniędzy, bo projekt obywatelski jest jeszcze hojniejszy niż PiS: daje mediom z budżetu państwa ok. 2,3 mld zł rocznie, tj. po 5 zł miesięcznie za każdego Polaka. W zamian ma być mniej reklam. Propagandę ma zwalczyć kodeks etyczny – ale tym razem traktowany poważnie, łącznie ze zwolnieniem z pracy za jego złamanie. Będą tego pilnować rady misji publicznej.

Drugi projekt przygotowała posłanka Śledzińska-Katarasińska. W podstawowych kwestiach jest bliski propozycji obywatelskiej, choć zamiast dwóch proponuje jedną spółkę. Duży nacisk kładzie na dobór kadry kierowniczej w jawnych konkursach i społeczną kontrolę realizacji misji – w tym celu powstałaby rada interesu społecznego.

Żadna z tych kuracji nie gwarantuje uzdrowienia mediów. Trudno je odpolityczniać, skoro KRRiT nadal będą wybierać politycy: Sejm, Senat i prezydent. Pojawiająca się w obu projektach rotacyjność kadencji członków tego organu to żadne remedium. Stosowano ją w przeszłości: gwarantowała urozmaicenie, ale nie brak nacisków politycznych. Tym bardziej przy finansowaniu z budżetu. Jak pokazują doświadczenia tej kadencji, to świetny sposób trzymania radia i telewizji na smyczy.

Iwona Śledzińska-Katarasińska liczy, że jej partia wybierze modus operandi do końca lipca. To bardzo optymistyczne założenie, bo Platforma nigdy nie traktowała mediów publicznych poważnie, do legislacji w tej dziedzinie zabierała się jak pies do jeża – i widać, że nawet po zderzeniu z telewizją Jacka Kurskiego to podejście się nie zmieniło. Nie jest pod tym względem przygotowana do zwycięstwa. I jeśli tego szybko nie nadrobi, to nawet w razie wygrania wyborów w starciu ze zbudowaną przez PiS machiną propagandy i tak czeka ją KO, czyli nokaut. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj