"Reporter towarzyszył Bakalarskiemu od złożenia wniosku w systemie ESTA, poprzez odprawę na lotnisku Chopina (mężczyzna od obsługi dowiedział się, że jest pierwszym Polakiem lecącym do USA bez wizy) i sam lot, aż do wylądowania w USA, gdzie podróżnego przywitał koszykarz Marcin Gortat. W materiałach podkreślano, że wszystkie procedury są realizowane szybko i bezproblemowo, na akceptację wniosku w ESTA czeka się maksymalnie 72 godziny (bohater relacji uzyskał ją już w ciągu kilku godzin)" - zauważa portal wirtualnemedia.pl.

"Kuriozum Wiadomości - reportaż o <pierwszym Polaku, który leci do USA bez wizy> zrobiony z takim zadęciem, jakby leciał na Marsa" - skomentował na Twitterze Wojciech Szacki z "Polityki". "Dziwnym trafem nie jest to zresztą całkiem przypadkowy Polak" - dodał.

"TVP robi materiał o pierwszym Polaku lecącym do USA bez wizy. Nie informuje jednak, że ów Polak jest pracownikiem TVP. LA CABARET" - napisał z kolei Mariusz Kowalewski, były pracownik Telewizji Polskiej.

Odkryto również, że Marcin Bakalarski był w przeszłości rzecznikiem PiS w Łowiczu oraz asystentem polityków partii rządzącej. Przez internet przetoczyła się fala kpin i oburzenia na "ustawkę" TVP.

Jarosław Olechowski nazwał te komentarze "fake newsem". "Dementuję fejkniusa jakoby lot pierwszego Polaka bez wizy do USA pokazany prze Wiadomości TVP był ustawką. Red. Bakalarski przeszedł standardową procedurę ESTA jak każdy podróżny. Materiał miał charakter poradnikowy, pokazujący, co należy zrobić, żeby polecieć do USA bez wizy" - oświadczył Olechowski.

W rozmowie z "Presserwisem" szef TAI potwierdził jednak, że to TVP kupiła w poniedziałek Marcinowi Bakalarskiemu bilet do USA. Olechowski tłumaczył jednocześnie, że gdyby "Wiadomości" wysłały oficjalnie swojego dziennikarza, potrzebna byłaby mu wiza - z obowiązku jej posiadania zwolnione są bowiem tylko osoby podróżujące turystycznie.

"No więc spec od social mediów w TAI, redaktor Bakalarski, nie mógł oficjalnie być przedstawiony w reportażu jako pracownik TVP... bo wtedy musiałby mieć wizę. Bo ESTA jest tylko dla turystów" - zauważono natychmiast potem na Twitterze. Zakpiono też. że Bakalarski najwyraźniej poleciał do USA do pracy, a "symboliczną klamrą teraz byłaby jego deportacja".

"Jeśli red. Bakalarski spotkał Gortata przypadkiem, to mam nadzieję, że kiedy ja polecę do Stanów, to na terminalu przywita mnie Shaq O'Neal" - ironizował z kolei Maciej Bąk z Radia ZET.

Całe zamieszanie wyraźnie uraziło samego Gortata. Ludzi piszących o "ustawce" zwyzywał na Twitterze od "debili".

Na koszykarzu nie zostawiono jednak suchej nitki. "Jak Gortat na lotnisku mógł witać naszego przypadkowego podróżnego, skoro samolot PLL LOT ląduje na LAX po 20:00, a na filmiku z powitania jest słońce jak w południe?" - pytano w mediach społecznościowych.