Arabski świat wielbłądzich wyścigów czeka nie lada rewolucja. Po raz pierwszy w historii kilkuletnich Hindusów, dosiadających rącze wielbłądy, zastąpiono wartymi majątek mechanicznymi dżokejami z elektronicznym mózgiem.
Uzbrojone w baty, niewielkie roboty przytroczone są do wielbłądzich siodeł solidnymi pasami. Antywstrząsowy system zabezpiecza przed zniszczeniem czułą elektronikę, sterującą całym mechanizmem.
Na wypadek gdyby wielbłąd poniósł i uciekł w nieznane z wartym 15 tys. funtów (ok. 90 tys. zł) robotem, w środku zamontowano GPS, dzięki któremu maszynę odnaleźć można z
satelity.
Właściciele wyścigowych garbusów sterują wielbłądami z tylnego siedzenia samochodów terenowych, które jadą ze zwierzętami wzdłuż toru.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl