To wielka klapa Kraju Kwitnącej Wiśni, o której wszyscy z JAXA (japońskiej agencji kosmicznej) woleliby zapomnieć. To miała być pierwsza misja, w której japońska sonda wylądowałaby na Księżycu. Okazało się jednak, że nawet japońscy inżynierowie nie są w stanie stworzyć prototypów urządzeń. Dlatego szefowie agencji uznali, że nie ma co wydawać na ten projekt pieniędzy i skasowali go.
To kolejna porażka japońskiego podboju kosmosu. Jeden z najbardziej zaawansowanych technicznie krajów świata nie wysłał jeszcze w kosmos człowieka, a ostatnie próby wystrzelenia na orbitę dwóch szpiegowskich satelitów zakończyły się spłonięciem rakiety w atmosferze.
Ostatnia nadzieja w misji Selene. To ma być satelita, który znajdzie się na orbicie Księżyca. Ma zbadać jego pole magnetyczne i poziom grawitacji. Tylko że prace nad tym projektem przeciągają się już o cztery lata. A rząd odgraża się, że jeśli kolejne projekty podboju kosmosu także nie wypalą, to nie będzie sensu pompować pieniędzy w coś, co istnieje tylko w głowach inżynierów.