Dziennik Gazeta Prawana logo

"Zabójcze bakterie atakują"

12 października 2007, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Pneumokoki - dwoinki zapalenia płuc - nabyły oporność na penicylinę od innych bakterii: paciorkowców zieleniących, które wszyscy mamy w gardle" - mówi DZIENNIKOWI prof. Waleria Hryniewicz, przewodnicząca Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków, prezes Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów.
Agnieszka Szymczak: W dzisiejszym "Science" opublikowano wyniki badań dotyczących jednego z tzw. superbugów, czyli bakterii opornych na antybiotyki. Naukowcy z Houston i Lyonu potwierdzili związek produkowanej przez jeden ze szczepów gronkowca złocistego toksyny z groźnym dla życia martwiczym zapaleniem płuc. Dlaczego naukowcy tak bardzo interesują się obecnie tymi bakteriami?
Waleria Hryniewicz: W Anglii i USA zakażenia tym drobnoustrojem są coraz częstsze poza szpitalami i to jest nowy, bardzo niepokojący trend. Chodzi tu o gronkowca złocistego opornego na metycylinę, w skrócie MRSA. Chorują dzieci i młodzież, czyli ludzie w pełni sił. Te gronkowce są oporne na metycylinę, ale dają się jeszcze leczyć innymi antybiotykami. Zakażeni chorują jednak bardzo ciężko z dwóch powodów. Po pierwsze, lekarze często nie spodziewają się tego typu infekcji u młodych ludzi poza szpitalem, więc mogą go nie rozpoznać i źle poprowadzić leczenie. Po drugie, gronkowce te wytwarzają potężną toksynę, tzw. leukocytynę Panton Valentine (PVL). Powoduje ona zmiany martwicze skóry i tkanki podskórnej, a także może być przyczyną martwiczego zapalenia płuc.

Jak wygląda zagrożenie MRSA w Polsce?
Nie mamy tak złej sytuacji jak Anglicy. Znamy szczepy MRSA głównie ze szpitali. Niestety, badania wykazały, że mamy już w Polsce klony MRSA "importowanego" z zagranicy. A to już jest cecha epidemii. Wiemy też o zakażeniach pozaszpitalnych. Na szczęście wszystkie udało się zwalczyć za pomocą standardowej terapii innymi antybiotykami. Nie można jednak lekceważyć tego problemu. Od 2002 r. znane są z USA przypadki gronkowca złocistego opornego na wszystkie dostępne antybiotyki, łącznie z wankomycyną, po którą obecnie sięga się w najtrudniejszych przypadkach. Jeśli ona zawiedzie, mamy już jedynie inny antybiotyk linezolid i nic więcej.

To tak jakby antybiotyki w ogóle nie istniały. Jak mogło dojść do takiej sytuacji?
Przez kilkadziesiąt lat obchodzono się z nimi zbyt beztrosko. Dodawano je do pasz dla zwierząt, środków używanych w uprawie roślin, chemii gospodarczej, kosmetyków. A przede wszystkim były nadużywane przez lekarzy. Nagminne stało się leczenie antybiotykami wirusowych zakażeń dróg oddechowych. A przecież antybiotyk nie jest w stanie zwalczyć wirusa! W dodatku często są one podawane w nieprawidłowych dawkach, używane za krótko lub zapisywane zbyt hojnie: po kilka zamiast jednego. Pod wpływem ciągłej styczności z lekami przeciwdrobnoustrojowymi bakterie przez lata przechodziły mutacje, które spowodowały, że stały się oporne na ich działanie.

W jaki sposób bakterie nabierają oporności na antybiotyki?
Na drodze mutacji lub wymiany genów z innymi opornymi bakteriami. Dzieje się to w wyniku transformacji genetycznej, czyli pobierania obcego DNA i wbudowywania go do własnego genomu. Pneumokoki - dwoinki zapalenia płuc - nabyły oporność na penicylinę od innych bakterii: paciorkowców zieleniących, które wszyscy mamy w gardle.

Czy bakteria oporna na antybiotyki z jednej grupy wciąż jest wrażliwa na inne?
Owszem, ale, niestety, coraz więcej bakterii nabywa oporność na wiele antybiotyków. W pierwszej kolejności na te, które są najczęściej stosowane. Trzeba więc sięgać po takie, które kilkanaście lat temu uznawane były za niewystarczająco skuteczne i miały wiele niepożądanych skutków ubocznych. Co gorsza, istnieją już szczepy bakterii, np. pałeczek ropy błękitnej, które są oporne na wszystkie dostępne antybiotyki.

Czy w Polsce były już przypadki chorób spowodowanych bakteriami opornymi na antybiotyki?
Mamy z tym coraz większy problem. Coraz częściej atakują pałeczki jelitowe i pałeczki ropy błękitnej powodujące np. zakażenia dróg moczowych. Popularne są też pneumokoki, które powodują liczne choroby: zapalenie płuc, ucha, zatok i opon mózgowo-rdzeniowych, a nawet bardzo ciężką, pneumokokową posocznicę. Kolejny problem to gronkowce. Są one w tej chwili przyczyną wielu zakażeń w USA i Europie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii.

W jaki sposób zapobiec epidemii lekoopornych bakterii?
Sytuacja jest tak poważna, że sprawą zajmuje się Komisja Europejska. Na podstawie jej zaleceń powołano w Polsce w 2004 r. Narodowy Program Ochrony Antybiotyków, któremu przewodniczę. Nasze zadanie to doprowadzić do ograniczenia użycia antybiotyków w różnych dziedzinach gospodarki. Tylko to może spowolnić proces uodparniania się bakterii na antybiotyki.

Dlaczego nie można po prostu sięgnąć po nowe leki z tej grupy?
To nie byłoby długofalowe rozwiązanie. Bakterie uodporniłyby się i na nie. Poza tym firmy farmaceutyczne nie prowadzą badań na szeroką skalę nad nowymi grupami tych leków. W przygotowaniu jest zaledwie kilka. Dlatego musimy oszczędzać te środki, które mamy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj