Na początku Bóg stworzył niebo

Amerykańska wyprawa Apollo 8 z 1968 r. jest przez wielu ekspertów uważana za najważniejszą misję w dziejach podboju przestrzeni kosmicznej. Właśnie wtedy udało się po raz pierwszy sfotografować naszą planetę z kosmosu oraz sfilmować powierzchnię Księżyca. Jednak w pamięci zwykłych ludzi wyprawa ta zapisała się z zupełnie innego powodu. W tym czasie przesłano na Ziemię pierwsze bożonarodzeniowe życzenia z orbity.

Od razu trzeba powiedzieć, że nie były one zbyt wyszukane. Nadzorujący przebieg misji szefowie NASA kazali astronautom powiedzieć po prostu „coś świątecznego”. I tyle. Dyskusja, co to ma dokładnie być, rozgorzała jeszcze przed startem Apollo 8. By nie urazić nie-chrześcijan, członkowie tej misji: James Lovell, Frank Borman i William Anders zdecydowali się ostatecznie na pierwszy ustęp ze starotestamentowej Księgi Rodzaju.

"Poprosiliśmy techników, by przekopiowali ten fragment Biblii na arkusz ognioodpornego papieru i dołączyli go do skoroszytu z instrukcją lotu" - wspomina Lovell. W Wigilię 1968 r., w trzecim dniu swojej misji, Apollo 8 wszedł na orbitę Księżyca. Na ten sam dzień zaplanowano bożonarodzeniową transmisję. Zaczął Anders. "Do wszystkich ludzi na Ziemi. Załoga Apollo 8 ma wiadomość, którą chciałaby Wam przekazać" - zaczął.

Po tym krótkim wstępie astronauta odczytał pierwsze wersy Księgi Rodzaju: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię...”. Po nim swój fragment odczytał Lovell, a na końcu dowodzący misją Borman. "To tyle od załogi Apollo, kończymy życząc dobrej nocy, wszelkiej pomyślności oraz wesołych świąt. I niech wam Bóg wszystkim błogosławi, wszystkim na dobrej Ziemi" - zakończył. Szacuje się, że ta wyjątkowa wigilijna audycja zgromadziła przy odbiornikach radiowych i telewizyjnych miliard ludzi.

Choinka na stacji

Kolejna okazja do świętowania Bożego Narodzenia w kosmosie nadarzyła się pięć lat później, w 1973 r., kiedy amerykańscy astronauci przebywali na stacji orbitalnej Skylab. Skąd wziąć choinkę w tym niezwykłym miejscu? Rezydenci kosmicznego laboratorium, czyli dowódca zespołu Gerald Carr, pilot William Pogue oraz naukowiec Edward Gibson wykazali się nie lada kreatywnością. Bożonarodzeniowe drzewko wznieśli z puszek po napojach i prowiancie, które zagracały pomieszczenia Skylabu. Aluminiowa choinka wzbudziła aplauz oglądających świąteczny przekaz telewizyjny z orbity. Świąteczną atmosferę podgrzały także prezenty poukrywane jeszcze na Ziemi na pokładzie Skylaba przez ekipę techniczną. W czasie wigilijnego telemostu żony astronautów podpowiadały swym mężom, gdzie mają szukać paczuszek.

Pomocnicy św. Mikołaja

Na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) Boże Narodzenie odbywa się zazwyczaj bez wielkich fanfar. Astronauci mają wtedy nieco czasu wolnego, rozpakowują zabrane z Ziemi prezenty oraz rozmawiają ze swymi rodzinami przez radio. Wyjątkiem był rok 2001, kiedy radosną atmosferę świąt przyćmiewało wspomnienie niedawnego ataku terrorystycznego na wieżowce World Trade Center. "Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to żywy dowód tego, że narody mogą ze sobą pracować w harmonii, promować ideę pokoju" - mówili podczas świątecznego przekazu z orbity astronauci. By rezydenci ISS-a czuli się jak w domu, ekipa techniczna NASA zaopatrzyła ich w specjalny, świąteczny prowiant. Był to tradycyjnie pieczony indyk z żurawinami oraz słodycze.

Korzystając z okazji astronauci postanowili wspomóc też św. Mikołaja i dopilnować, by jego misja odbyła się bez zakłóceń. Przelot sań zaprzężonych w renifery pomiędzy biegunem a różnymi częściami świata był monitorowany przez trójkę mieszkańców stacji, a informacje o aktualnym miejscu pobytu świętego na bieżąco przekazywano do centrum kontroli lotów NASA w Houston. Dzięki tej profesjonalnej opiece Mikołajowi udało się dostarczyć prezenty wszystkim grzecznym dzieciom.

Niespodziewane święta

W tym roku święta na pokładzie ISS-a też będą wyjątkowe. Z powodu odwołania misji wahadłowca Atlantis na orbicie aż do stycznia przyszłego roku został uwięziony Dan Tani. "Cóż, jestem nieco rozczrowany" - przyznaje astronauta, który po raz ostatni widział swoją żonę i dwie córeczki w październiku. By poprawić Taniemu samopoczucie, dowodząca ISS-em Peggy Whitson postanowiła zadbać o świąteczną atmosferę. W pomieszczeniach stacji porozwieszano okolicznościowe dekoracje. Na honorowym miejscu ustawiono choinkę wykonaną ze specjalnego, odpornego na wysokie temperatury tworzywa sztucznego udekorowaną ozdobami z rzepów do ubrań.

Whitson zadbała też, by pod tym dość oryginalnym świątecznym drzewkiem Tani znalazł coś dla siebie. Wiedziona iście kobiecą intuicją zawczasu kazała, by „na wszelki wypadek” spakować mały upominek dla Taniego. "Tak, mam dla Dana prezent" - wyznała jednemu z dziennikarzy. Jaki? To okaże się dopiero 25 grudnia.