Dziennik Gazeta Prawana logo

Testy atomowe w latach 60. wpłynęły na opady deszczu. NOWE BADANIA

15 maja 2020, 07:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
bomba atomowa
<p>Bomba atomowa</p>/Shutterstock
Wzrost poziomu promieniowania po testach bomb atomowych w okresie zimnej wojny miał wpływ na opady deszczu. Z analiz historycznych danych wynika, że w dniach o większej radioaktywności chmury były wyraźnie grubsze, a deszczu było średnio o 24 proc. więcej.

Jak wykazali naukowcy z brytyjskiego University of Reading, częste testowe wybuchy bomb nuklearnych przeprowadzonych głównie przez USA i Związek Radziecki podczas zimnej wojny w latach 50. i 60. XX wieku zmieniły schemat opadów deszczu na terenach położonych tysiące kilometrów od miejsc detonacji. Ładunek elektryczny uwalniany przez promieniowanie jonizujące związane z eksplozjami jądrowymi wpływał w tym czasie na chmury deszczowe.

Analizując historyczne dane z lat 1962–1964 zrejestrowane przez stację badawczą w Szkocji autorzy porównali dni z wysokim i niskim poziomem radioaktywności. Okazało się, że w dniach o większej radioaktywności chmury były wyraźnie grubsze, a deszczu było średnio o jedną czwartą (24 proc.) więcej.

 - powiedział prof. Giles Harrison, główny autor i profesor fizyki atmosfery na University of Reading.

Wyniki tych badań zamieściło pismo „Physical Review Letters".

Od dawna uważa się, że ładunek elektryczny zmienia sposób, w jaki kropelki wody w chmurach zderzają się i łączą, potencjalnie wpływając na wielkość kropel i na opady deszczu, choć trudno to zaobserwować w atmosferze. Zestawiając dane z testów bombowych - z historycznymi zapisami dotyczącymi pogody, naukowcy byli w stanie zbadać to zjawisko retrospektywnie.

Chociaż detonacje przeprowadzano w odległych częściach świata, takich jak pustynia Nevada w USA czy wyspach Pacyfiku i Arktyka, zanieczyszczenie radioaktywne rozprzestrzeniło się w atmosferze.

Promieniowanie jonizuje powietrze, uwalniając ładunek elektryczny.

Naukowcy z uniwersytetów w Reading, Bath i Bristolu zbadali zapisy z dobrze wyposażonych stacji meteorologicznych w Kew pod Londynem i w Lerwick na Wyspach Szetlandzkich. Położone 300 mil na północny zachód od Szkocji Lerwick było względnie niewrażliwe na inne źródła zanieczyszczenia, których przyczyną są ludzie. Dlatego dobrze nadawało się do obserwowania zmian opadów deszczu, które - choć prawdopodobnie miały miejsce również w innym miejscu - byłyby tam znacznie trudniejsze do wykrycia.

Pomiary naelektryzowania atmosfery najłatwiej wykonywać w pogodne dni, dlatego pomiary w Kew wykorzystano w przypadku prawie 150 dni, kiedy to badania dotyczące wysokiego lub niskiego ładunku elektrycznego w Lerwick było utrudnione przez zachmurzenie. W tych dniach opady deszczu na Szetlandach wykazywały odchylenia, które znikały po ustąpieniu podwyższonego poziomu promieniowania.

Odkrycie może pomóc zrozumieć, jak zmieniany bez użycia chemikaliów ładunek elektryczny mógłby łagodzić suszę lub zapobiegać powodziom.

Profesor Harrison kieruje projektem badającym wpływ ładunków elektrycznych na pyły i chmury w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ramach państwowego programu dotyczącego zwiększania opadów deszczu. Nowe obserwacje pomogą badać typowe ładunki elektryczne w naturalnych chmurach innych niż burzowe. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj