Radosław Gruca: Nie udało się wczoraj skrócić kadencji Sejmu. Czy uda się w piątek?
Adam Lipiński*: Nie widzę innej możliwości. Są złożone wnioski o odwołanie wszystkich ministrów, większość partii zadeklarowała, że będzie głosować za końcem tego Sejmu. Nie mamy
alternatywnego rozwiązania, ale nie wierzę, że w obecnej sytuacji można zrobić cokolwiek innego. PO nie zdoła stworzyć koalicji z Samoobroną, LPR czy postkomunistami. W trakcie kampanii nie
da się rządzić za pomocą tzw. rządu fachowców. Wystarczy spojrzeć na wczorajsze głosowania. Dwie proste ustawy, a na sali wszyscy chcą zabierać głos, krytykować rząd, przekrzykiwać się
nawzajem.
Tak jest, gdy na sali są kamery. Ale kampania to nie tylko transmisja obrad. Czy myśli pan, że PO może przyhamować ostre ataki pod waszym adresem?
PO mogła się zorientować, że w sytuacji tak ostrego konfliktu będzie tracić. Im ostrzejsza będzie kampania, im mniej merytoryczna, tym bardziej zyskają na tym najmniejsze partie skrajne.
Jeśli Platforma zdecyduje się konkurować z nami bardziej merytorycznie, to jest szansa, że Samoobrona i LPR nie dostaną się do nowego Sejmu.
Pewnie już wczoraj byłoby wszystko jasne, ale w ostatniej chwili weto zgłosił SLD. Dlaczego?
Podobno zdecydowało o tym tylko to, że lewica chce wyborów 21 października. Gdybyśmy głosowali wczoraj, odbyłyby się 16 października. Mam nadzieję, że chodziło tylko o to.
Jaką kampanię będziecie prowadzić?
Zaczęliśmy kampanię i - jak widać - nie ma w niej brutalnych czy konfrontacyjnych elementów. Pokazujemy billboard z naszym premierem.
Prowadzimy kampanię raczej koncyliacyjną i pozytywną. A co widzę ostatnio w Warszawie? Wielkie, przypominające klepsydrę czarne billboardy - z białym wielkim napisem
"pogarda". One są niesamowicie agresywne, a jasne jest, że jeśli będziemy atakowani, to na pewno będziemy odpowiadać. To jedyna taktyka wobec strategii konfrontacji, do
której zmuszają nas nasi przeciwnicy. Nasz przekaz w porównaniu z nim będzie łagodny. Już dziś wiadomo, że niektóre ugrupowania opozycyjne w atakach nie będą miały umiaru. Taka będzie
np. kampania LPR, której śmierć zagląda w oczy.
Giertych skupi się zatem tylko na walce z PiS?
Jedyny elektorat, o jaki mogą walczyć, to wyborcy, którzy mogą też zagłosować na PiS. Z ich punktu widzenia to racjonalne. Głosy o tym, że prowadzą rozmowy z Markiem Jurkiem, są bardzo
prawdopodobne, ale nic nie dadzą tej partii. Czasy, kiedy można było stworzyć jakąś partię tuż przed wyborami, bezpowrotnie minęły.
*Adam Lipiński, minister w kancelarii premiera