Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityka zagraniczna nie może być podwójna

28 sierpnia 2008, 00:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zaremba Komisje śledcze straciły sens
Zaremba Komisje śledcze straciły sens/Inne
Kto powinien jeździć na szczyty Unii Europejskiej: prezydent czy premier? Wbrew przekonaniu tych komentatorów, których pamięć nie sięga wstecz dalej niż ostatnia polityczna bijatyka, dylemat nie jest nowy. Już w grudniu 2003 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski, w końcu twórca obecnej konstytucji, był o to pytany w Radiu Zet przez Monikę Olejnik - pisze w DZIENNIKU Piotr Zaremba.

"Zgodnie z konstytucją nie ma pan prawa do negocjacji na takich szczytach" - upierała się Olejnik, powołując się na konstytucjonalistów. Kwaśniewski twierdził, że ma prawo nie tylko jeździć, ale i negocjować. "Na każdy szczyt jest zaproszenie od głów państwa i głów rządów" - przypominał, odwołując się do przykładów Finlandii i Francji, których delegacjom przewodniczy zwykle prezydent. "Każdy ma nieco inną konstytucję".

Co mówi polska konstytucja? Próżno szukać w niej precyzyjnej odpowiedzi. To prawda - polityka zagraniczna to uprawnienie rządu. Ale też prezydent "reprezentuje państwo na zewnątrz" oraz "stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa". A co mówi praktyka? I ona nie jest jednoznaczna. Kwaśniewski, choć upierał się, że ma prawo jeździć, przeważnie nie protestował, gdy na czele delegacji na szczyty udawał się premier Miller, a później Belka. Ale z kolei pisowskie rządy na ogól ustępowały pierwszeństwa swojemu prezydentowi.

Tyle że dziś ten proceduralny problem to zarzewie kolejnej politycznej wojny. Obecny prezydent widzi politykę międzynarodową jako główną drogę do wyborczego sukcesu, a obecny premier to jego potencjalny prezydencki rywal, który też rozumie, że w oczach Polaków mężem stanu zostaje się podczas zagranicznych wojaży. Nie twierdźmy zresztą, że obaj kierują się, jak przy okazji innych zatargów, wyłącznie cyniczną rachubą lub urażoną dumą. Lech Kaczyński jest szczególnie zaangażowany w tematykę gruzińską. A Donald Tusk ma prawo prezentować na forum europejskim własną wizję stosunków Polski z Rosją, bo za nią na co dzień odpowiada.

Nie ma więc winnych, może poza Kwaśniewskim. który pisał kiedyś tę konstytucję? Tyle że Polska nie może prowadzić dwóch polityk zagranicznych równocześnie, a każdy taki zatarg zbliża nas do granic takiej schizofrenii. Przy okazji sporu o tarczę antyrakietową widzieliśmy, jak Amerykanie zaczynali zręcznie rozgrywać spór między prezydentem i premierem. Skończyło się pomyślnie, ale nie zawsze tak musi być. Apel do polityków o samoograniczenie się nie ma - zdawałoby się - sensu. A jednak ktoś musi się opamiętać. Nawet za cenę poświęcenia doraźnego interesu, bo inaczej stracimy wszyscy, a zyski tego czy innego polityka też okażą się iluzją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj