Od początku uznałam je za niewiarygodne. Andrzej Czuma pozwie tygodnik do sądu. Właśnie przeglądam internet. Człowiek, który zaintrygował opinię publiczną tymi
sensacjami, pan Andrzej J., ma naprawdę bardzo interesujący życiorys. Pytanie, dlaczego sensacje podawane przez człowieka o takiej reputacji i takim życiorysie podawane są jako poważne
doniesienia prasowe?
Rozpoczęta stosunkowo wcześniej współpraca z SB, rozpracowywanie Polonii. Ten człowiek od dawna groził Andrzejowi Czumie wytoczeniem sprawy sądowej za to, że Czuma mówił o jego biografii.
Ale jakoś nigdy tej sprawy nie wytoczył. nigdy tej sprawy nie wytoczył.
Nie wiem, nie widziałam ich, ale pan minister Czuma powiedział mi, że są to tylko wyroki rozstrzygające roszczenie z tytułu zadłużenia.
Nie, dowiedziałam się z Polityki. Ale nie mówmy o plotkach. Wyroki są dostępne. Oczekuję, że gazeta je pokaże. Nie będziemy musieli bazować na subiektywnych odczuciach do osób, które są
bohaterami dramatu. Tylko będziemy mogli się posłużyć dokumentami. Bo jak tak pracuje.
Minister Czuma był już sprawdzany w momencie obejmowania funkcji szefa komisji ds. nacisków. Wypełniał kilkadziesiąt stron formularzy, a następnie te informacje weryfikowała ABW. Oni
sprawdzają naprawdę wszystko: dawne miejsca zamieszkania, zobowiązania, długi hipoteczne. Pan premier nie miał żadnych powodów, żeby wątpić w czystość Andrzeja Czumy.
Bo jeżeli to są sprawy sprzed 10, 15 lat, długi zostały spłacone i sprawy zakończone, to znaczy, że ich nie ma.
Ja nie odpowiadam za akcję poszukiwawczą za ministrem Czumą. Była kontrola ABW i premier nie miał powodu, by nie powołać go.