To, co wydarzyło się w PiS w środę wieczorem, zaskoczyło mnie samego. Gdy rozmawia się z politykami tej partii, to niewielu z nich jest gorącymi zwolennikami Gosiewskiego jako szefa klubu.
>>> Gosiewski nie dał sobie wyrwać fotela
Podejrzewam, że w tym, co się wydarzyło, jest dużo przemyślności Gosiewskiego, który najwyraźniej wiedział, że wygra głosowanie. Prawdopodobnie sondował posłów w tej sprawie. Z pewnością nie ma też dla niego zbyt dobrej alternatywy. Co więcej, nie zakończyłoby to sporu o przywództwo w klubie.
Wielu posłów uznało, że to status quo jednak nie przeszkadza, a wszelkie nowe rozwiązania byłyby dużo bardziej negatywne dla ich frakcji czy też własnych interesów. Wszyscy mogli uznać, że Gosiewski nigdy już wyżej nie wyskoczy i nikomu nie zagrozi.
Wreszcie jego szefowanie jest też o tyle wygodne dla reszty partii, że jego odwołanie wiązałoby się z walką o zmianę wizerunku PiS. Tam jednak nie mają zbyt wielu zwolenników, więc jest bardzo prawdopodobne, że zwycięstwo Gosiewskiego jest przejawem nieprzychylności klubu wobec spin doktorów. Nie ma co się tu dziwić, bo w klubie PiS spin doktorzy nie są zbyt lubiani i mają tam bardzo mało sympatyków.
Mimo wszystko to jest zaskoczenie.