Dziennik Gazeta Prawana logo

Wysadzić PZPN i zdymisjonować Drzewieckiego

30 marca 2009, 11:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rozważania na temat zwolnienia Beenhakkera uważam są nie na miejscu i nie są one grą fair. Przypomnę, że z Beenhakkerem mamy podpisany kontrakt do końca eliminacji i dopóki będzie miał szanse, to praktycznie nie można mu nic zrobić - mówi Jan Tomaszewski. Jego zdaniem to minister sportu i PZPN są odpowiedzialni za złą sytuację w polskiej piłce.

Dyscyplinarnie próby zwolnienia Beenhakkera skończyłyby się zapłaceniem przez nas kary za zerwanie kontraktu. W przypadku jego odwołania się do FIFA czy UEFA wygrałby wszystkie sprawy. A PZPN po raz kolejny by się ośmieszył.

Zresztą nie po raz pierwszy. Wcześniej doszło do ośmieszenia związku, gdy prezes Lato pojechał na zgrupowanie, zabraniając Beenhakkerowi podejmowania współpracy z klubem. A ten i tak współpracę podjął. Minister sportu był tego świadkiem, powinien interweniować, a nic nie zrobił. Teraz możemy liczyć jedynie na honor Beenhakkera. Na to, że powie: dobrze, przepraszam, rozwiązujemy kontrakt za porozumieniem stron. Ale jeżeli tak nie zrobi, to chcąc go zwolnić, sami ponownie staniemy się obiektem kpin i śmiechu.

Wówczas mówiłem, że niezależnie od tego, czy jest dobry trenerem, czy złym, to nie ma zielonego pojęcia o polskich realiach. Beenhakker nie powinien w ogóle u nas pracować i nie powinno się z nim przedłużać kontraktu. Jeśli mówi się “a”, to trzeba powiedzieć też “b”. Lato podczas przedłużania kontraktu powiedział, że trener może być spokojny o pracę do końca eliminacji bez względu na wyniki. Gdy Beenhakker podjął współpracę z Feyenoordem wbrew PZPN i ministrowi sportu, to już wówczas powinien wylecieć. Jeśli PZPN ostatecznie zgodził się na to, aby pierwszy trener współpracował z jednym klubem, jeśli godzi się na to, aby kolejny trener Rafał Ulatowski podjął pracę na etat z GKS, a społecznie trenował reprezentację, to jest dopuszczalne chyba tylko u nas. Jeśli PZPN i minister sportu pozwala, aby Beenhakker obrażał nas, mówiąc, że u nas jest inna kultura, że pijemy od rana wódkę - to przepraszam, dlaczego wówczas go nie wyrzucono, ale czekano na jego porażkę. Rozumiem, że jeśli wygrałby mecz w Irlandii, to wówczas nie byłoby sprawy?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj