Nie od dziś wiadomo, że "Superniania" to zwyczajna rozrywka. Gdyby nawet upierać się przy tym, że jednak jest jednym z programów misyjnych, to najpierw trzeba by zbadać, jaki procent dzieci, które wychowała przed ekranami niania, na dłuższą metę rzeczywiście się poprawiło. Przypuszczalnie okazałoby się, że .
Dowodem na to, że Superniani nie można brać śmiertelnie poważnie, jest reklama margaryny, w której wzięła udział. Coż, każdy zdrowo myślący
rodzic wie, że margaryna nie jest żadnym specjałem, a nawet jest niezdrowa jako uzupełnienie codziennej dziecięcej diety. Jeśli rodzic tego nie wie, to tylko współczuć.
Akcje podejmowane w imię wielkiej troski o nasze dzieci - jak ta państwa Elbanowskich - nie mają większego sensu, ponieważ apelują o ratunek ludzkiego rozumu. Nie wierzę w to, że rodzice pójdą za głosem przemysłu rozrywkowego i przestaną się kierować własnym rozumem.
Rodzice powinni przyjmować jedną, bardzo prostą zasadą - nic nie zastąpi przestrzegania pewnych zasad wychowawczych. I nie zastąpią ich najpopularniejsze poradniki, innowacyjne podejścia lub supernianie. Chodzi o proste reguły konsekwencji. Od dzieci trzeba po prostu wymagać.