Marcin Meller*: Tak. Nigdy w życiu nie napisałem żadnego listu w czyjejś obronie. Ta sprawa była jednak dla mnie kompletnym przegięciem, musiałem coś zrobić. Wiem, że o Krzysztofie
Skowrońskim mówiono, że jest z nadania PiS. A ja nigdy nie kryłem, że mam na PiS alergię i że ze Skowrońskim nie zgadzam się w większości spraw politycznych. Ale jednocześnie miałem
nadzieję, że w dwudziestym roku polskiej demokracji dojrzeliśmy w końcu do tego, żeby wznieść się ponad partyjne układy.
Skowrońskiego wywalali faceci z nominacji Samoobrony. Ludzie o mętnych życiorysach. Czytałem coś o panu Robercie Wijasie i jego koledze. To jakiś ponury chichot historii, że tacy ludzie
podejmują decyzje w Polskim Radiu. Kierowałem się naiwnością, zakładając, że jak Skowroński robi dobrą robotę, to się wybroni.
Prawda jest taka, że szefowie radia próbują teraz zrobić ze Skowrońskiego złodzieja, kryminalistę jakiegoś. I on musi się bronić. Ja też pewnie walczyłbym w obronie własnego imienia. Bo
gdyby prześledzić kolejne zarzuty, jakie padały pod jego adresem... To granda jakaś. Oskarżenia o malwersacje finansowe, a w między czasie szukanie uzasadnienia, dlaczego Magdalena Jethon
będzie lepszą szefową "Trójki" na trudne czasy. Argumentacja pana Wijasa się kupy nie trzyma. Chcieli odstrzelić Skowrońskiego, to go odstrzelili.
Nie wiem, ale będę mu kibicował.
Tylko ci pracujący w publicznych mediach. Jak człowiek wejdzie w ich świat, to nie zna potem dnia ani godziny.
Farfał szalał w telewizji. Wijas realizował swoje zapędy w radiu. Oni na takich ludzi jak Skowroński są uczuleni. Osoby, które podpisały się pod moim listem, uważają, że sam fakt
pisowskiej nominacji nie jest dyskwalifikacją. Liczy się to, co człowiek robi. Farfał i Wijas myśleli inaczej: rżniemy równo, byle krwawo.
W Związku Radzieckim był taki prokurator Andriej Wyszyński, który mówił: dajcie mi człowieka, paragraf się znajdzie. W tym przypadku jest dokładnie tak samo. Nie wiem, o jakie interesy i
naruszenia chodziło. Ale w tej całej pogmatwanej sytuacji jest sporo niejasności. Niezrozumiała jest dla mnie np. aktywność "Gazety Wyborczej" w dążeniu do usunięcia
Skowrońskiego.
Nie sądzę. "Trójka" zawsze była trochę z boku. A Magdalena Jethon pracuje tu od lat, jest człowiekiem "Trójki". Mam nadzieję, że nie zniszczy pracy
Skowrońskiego. A trzeba pamiętać, że poprzednicy Krzysztofa o mało tego programu nie zarżnęli.
p
*Marcin Meller, redaktor naczelny „Playboya", inicjator listu w obronie Krzysztofa Skowrońskiego