Jedno, i drugie aż bije po oczach politycznym wysublimowaniem. . Powód zawsze się znajdzie. Gospodarczo dominują wszak w niej Niemcy.
Dobrze się dzieje, gdy w polityce reakcje są proporcjonalne do akcji. I tak na ogół jest, chyba że .
Nie inaczej było z niemieckimi chadekami. Rzucili w eter bełkot o wypędzonych, ponieważ potrzebują ich głosów. Wiedzą jednak dobrze, że potępienie wysiedleń na forum międzynarodowym jest niemożliwe. Wręcz szkodliwe dla samych Niemiec. Negowałoby bowiem postanowienia konferencji poczdamskiej, ustanawiającej granice i ład w powojennej Europie. . Gdyby Berlin naprawdę chciał potępienia decyzji poczdamskich, musiałby zadrzeć z nimi wszystkimi. Chadecja rzuca butne słowa na wiatr.
. Ale zaraz występować z Europejskiej Partii Ludowej, tylko dlatego, że dominują w niej niemieccy chadecy? Składać oficjalny protest na podczas uroczystego spotkania głów państw? Proporcje to rzecz cenna w życiu. Można zapytać kanclerz Merkel, co właściwie myśli o pomyśle jej własnej partii, ale piętnowanie Niemców za ich wyskoki lepiej pozostawić publicystom. Politykom lepiej wychodzi zajmowanie się realną polityką.