Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie po drodze mi z "

12 października 2007, 11:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lech Wałęsa nie jest członkiem "Solidarności" od 31 grudnia 2005 roku. Do wczoraj wiadomość ta trzymana była w tajemnicy. Legitymację z numerem 1 Wałęsa oddał kilka miesięcy po tym, jak związek poparł w zeszłorocznych wyborach PiS i Lecha Kaczyńskiego. Podczas tegorocznych uroczystości 26-lecia Solidarności Lech Wałęsa nie weźmie udziału w oficjalnych obchodach. Po raz pierwszy nie będzie go też na jesiennym zjeździe związku.

Zbigniew Krzyżanowski: Lech Wałęsa już nie jest członkiem „Solidarności?

Lech Wałęsa: Ale nie teraz, tylko już dawno temu, w zeszłym roku. Chciałem to utrzymać w tajemnicy, ale ktoś „sypnął Wałęsę... Nie podawałem tego, bo nie chciałem, żeby to było jakoś rozgrywane, w związku i poza związkiem.

Co zadecydowało o takim kroku?

Miałem spotkanie z „Solidarnością, z Komisją Krajową, i tam decydowały się wyborcze poparcia dla PiS i dla Kaczyńskich. Tak zadecydowali. I ostatecznie było widać, jak się różnimy. To przesądziło o tym, że nasze drogi się rozeszły.

Przez Kaczyńskich pan odszedł?

Nie, było dużo innych spraw, ale wtedy czara się przelała.

W Stoczni Gdańskiej można usłyszeć, że Kaczyńscy obiecali jej pomóc i pomagają, a Wałęsa obiecywał i nic nie zrobił...

Ja optymalnie pomagałem stoczni, gdy były moje czasy. Teraz nie mam takich możliwości - to jasne. Dziś w stoczni można usłyszeć różne rzeczy. Niech ci, co je mówią, powiedzą, ile zarabiają. W ilu są układach finansowych i niech powiedzą o tym stoczniowcom. Zobaczymy, co wtedy usłyszą. I ja mam w takiej sytuacji i z takim przewodnictwem mieć coś do czynienia? Niech oni sobie popierają taki układ, ja - nie. I niech pan koniecznie to zdanie napisze: ile zarabia Karol Guzikiewicz? (wiceprzewodniczący „S Stoczni Gdańskiej - red.)

Zostawia pan związek?

To nie ja ich zostawiam, tylko oni zostawili mnie. Tłumaczyłem, że gdy nie słuchali mnie, popełniali błędy. I kiedy poparli Kaczyńskich, ja uważałem, że to jest błąd, ale nie dali się przekonać. I zrobili to z premedytacją - ich sprawa.

Pańskim zdaniem nie ma już „Solidarności?

Jest, tylko inna. Nie mówię lepsza czy gorsza. Jest inna, z którą nie jest mi po drodze.

Czy to znaczy, że nie będzie pan utrzymywał kontaktów ze związkowcami?

Jak oni będą ze mną, to oczywiście tak. Ale specjalnie to już o to nie dbam.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj