Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykańskie imperium przegrywa w Iraku

13 października 2007, 16:15
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Po 11 września 2001 r. Amerykanie zaatakowali Afganistan, ponieważ reżim talibów dawał schronienie Al-Kaidzie. Następnie uderzyli na Irak, gdyż Saddam rzekomo współpracował z tą zbrodniczą organizacją; później okazało się to nieprawdą. Dwie największe wojny naszych czasów są toczone z powodu agresywnej struktury Osamy bin Ladena - pisze w DZIENNIKU Andrzej Talaga.

Po czterech latach widać tymczasem, że ma się ona wcale nie gorzej niż w dniu ataków na Nowy Jork i Waszyngton, co pokazuje raport Narodowej Rady Wywiadu USA. Mało tego, dokument samego Białego Domu przekazany Kongresowi mało optymistycznie ocenia sytuację w Iraku. Wspierany przez Amerykanów rząd nie kontroluje kraju, nie udało się rozbroić religijnych milicji, a przemoc trwa w najlepsze.

Imperium najwyraźniej przegrywa. Nie ma już pomysłu, jak ustabilizować Irak. Rzucenie w lutym dodatkowych 20 tys. żołnierzy do Bagdadu niewiele dało. W stolicy jest wprawdzie bezpieczniej, ale zbrojne bojówki przeniosły się w inne rejony, w tym do Diwaniji, gdzie stacjonuje polski kontyngent. Rozgorzała tam przemoc na skalę wcześniej nieznaną.

Brytyjczycy zastanawiają się, jak wyjść z tego bagienka, także w Kongresie narasta presja - również Republikanów - by opuścić Irak do kwietnia 2008 r. Administracja George'a Busha mówi nie. Pozostawienie tam wojsk musi mieć silne uzasadnienie, na przykład takie, że w końcu uda się opanować sytuację i zaprowadzić pokój, tymczasem w wielu przypadkach to siły koalicji są źródłem destabilizacji. Dziś potrzebny jest nowy, śmiały plan, nowe pomysły, bo dotychczasowa strategia zawiodła.

Na razie Waszyngton tkwi w stereotypach, które już nie pasują do sytuacji. Brak pomysłów jest równie silnym ciosem dla prestiżu Ameryki jak niepowodzenia militarne. Skoro imperium nie wie, co zrobić z Irakiem, czemu miałoby się brać do rozwiązywania innych problemów naszego świata? Rośnie liczba chętnych, by je w tym zastąpić, a niekoniecznie są to mocarstwa miłe naszemu sercu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj