Dziennik Gazeta Prawana logo

Ćwiąkalski: Raport MAK został opublikowany zbyt szybko

12 stycznia 2011, 15:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zbigniew Ćwiąkalski dla DZIENNIKA
Zbigniew Ćwiąkalski dla DZIENNIKA/Inne
"Rozumiem nacisk opinii publicznej, ale boję się, że mogło się to odbyć kosztem precyzji" - mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości, o raporcie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego ws. katastrofy smoleńskiej.

"Trochę za szybko MAK opublikował ten raport. Rozumiem nacisk opinii publicznej, ale boję się, że mogło się to odbyć kosztem precyzji. Oficjalny raport z katastrofy samolotu Concorde na lotnisku Charles'a de Gaulle'a w Paryżu opublikowano dopiero po 7 latach, dlatego trochę mnie dziwi, że MAK aż tak się pośpieszył" - podkreśla Zbigniew Ćwiąkalski.

Według niego, raport MAK na pewno ma istotne znaczenie w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. "Ale pamiętajmy, że w nim nie wskazuje się winnych, lecz przyczyny wypadku. Niezależna od raportu MAK jest praca polskiej komisji badania wypadków lotniczych (także nastawionej na wykrycie przyczyn katastrofy), a odrębne są działania polskiej i rosyjskiej prokuratury - które także niezależnie od siebie ustalają odpowiedzialność karną poszczególnych osób" - dodaje.

Zdaniem Ćwiąkalskiego, w raporcie bardzo plastycznie przedstawiono końcową fazę lotu z 10 kwietnia. "Pozostaje pytanie o przebieg rozmów załogi i wieży czy samych kontrolerów z wieży" - twierdzi były minister sprawiedliwości. "Pamiętajmy, że konwencja chicagowska formalnie zakazuje ujawniania dokumentów o przebiegu lotu. Te dane mogą wykorzystać tylko komisje badające i organa ścigania. Ale o to nie powinniśmy mieć pretensji do MAK, bo pamiętamy, że to polska strona zdecydowała się ujawnić stenogramy z 'czarnych skrzynek'. Zrobiono to, bo przecież co miesiąc są u nas spotkania i wiece, na których żąda się 'ujawnienia całej prawdy'".

"Spodziewam się teraz, że MAK przekaże stronie polskiej raport, który dla naszej prokuratury będzie ważnym dowodem - ale niewiążącym co do końcowych ustaleń. Oczywiście to możliwe, że nasze ustalenia będą się różnić od rosyjskich, ale nie widzę fizycznej możliwości, by np. polska prokuratura wezwała, przesłuchała i doprowadziła do osądzenia rosyjskich kontrolerów z wieży w Smoleńsku" - mówi Ćwiąkalski.

"Gdybyśmy od Rosji otrzymali sam raport MAK - bez materiałów, na jakich MAK pracował, powinniśmy się o nie zwrócić i nie widzę przeszkód, byśmy ich nie otrzymali. Tam są istotne dowody pozwalające oceniać wiarygodność zeznań - naturalnie osoby wysłuchiwane przez MAK mówią tam bez rygorów odpowiedzialności karnej i to nie to samo co zeznania w prokuraturze. Ale te ich oświadczenia pozwalają ocenić wiarygodność zeznań, dlatego jestem przeciwny opiniom, że komisje badawcze powinny przekazywać prokuraturze tylko raport, bez dokumentów źródłowych. Prokuratura powinna mieć pełne akta, które następnie przekaże swoim powołanym biegłym, aby oni ocenili całokształt sprawy" - podsumowuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj