Pytany, czy wyrok sądu go satysfakcjonuje, Oleksy odparł: Nie podchodzę do tego z punktu widzenia satysfakcji, bo jakaż tu może być satysfakcja? Dla tych, którzy ucierpieli, będzie to niewystarczające. Dla tych, którzy uważali to za konieczność dziejową, będzie to wyrok surowy. Ja podchodzę więc bez uprzedzeń, bez żadnych bilansów historyczno-moralnych.

Reklama

Oleksy ocenił, że ważny jest symboliczny wymiar orzeczenia sądu. Podkreślił też, że cały czas był przeciwny procesowi karnemu. Ale u nas ten karny wymiar był bardzo pożądany przez wielu i cały korpus prokuratorski IPN się tym karmił - i nie tylko. Dobrze więc, że sprawa jest zakończona - dodał.

Wyraził nadzieję, że nikt nie zdecyduje się na "awanturnictwo" odwoływania się od wyroku, bo - jak mówił, oznaczałoby to kolejne lata dowodzenia nie wiadomo czego.

Wszystko, moim zdaniem, zostało powiedziane. Niech przyszłość kształtuje się spokojnie, niech wszyscy, którzy cierpieli, potraktują to jako swoje życiowe doświadczenie. Niech politycy wyciągną wnioski, czego nie należy robić rządząc państwem. I niech zwycięża demokracja - powiedział Oleksy.

Pytany o zapowiedź złożenia apelacji przez IPN (w wątku uniewinnienia Stanisława Kani ws. stanu wojennego) Oleksy ocenił, że jest to dalszy ciąg tej samej zajadłej uporczywości, na którą czas nie działa.

Ja akurat wiedząc trochę więcej i pamiętając te nastroje także wewnątrz obozu władzy uważam, że Kania mówi prawdę: był w systemie oczywiście, jak wszyscy, ale nie był reżyserem tej sprawy - zaznaczył były premier.

W procesie autorów stanu wojennego Sąd Okręgowy w Warszawie wymierzył w czwartek karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat Czesławowi Kiszczakowi. Sąd uniewinnił b. I sekretarza KC PZPR Stanisława Kanię, a sprawę członkini Rady Państwa Eugenii Kempary - umorzył. Kiszczak został skazany na karę 4 lat więzienia, ale na mocy przysługującego mu prawa do amnestii wyrok zmniejszono o połowę, a kara 2 lat więzienia została zawieszona na okres próby 5 lat.

Sąd uznał, że Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Florian Siwicki i Tadeusz Tuczapski stanowili związek przestępczy o charakterze zbrojnym, który przygotował i z zaskoczenia doprowadził do nielegalnego wprowadzenia stanu wojennego w PRL. Sąd wskazał, że dekrety i uchwała o wprowadzeniu stanu wojennego podjęta przez Radę Państwa 12 grudnia 1981 r. były nielegalne.

Reklama