Profesor Antoni Dudek powiedział, że zapiski, które wdowa po generale chciała sprzedać Instytutowi Pamięci Narodowej, to prawdopodobnie notatka oficera SB sporządzona po spotkaniu z TW "Bolek". Wyjaśnił, że normalną praktyką Służby Bezpieczeństwa było, że po rozmowie z tak zwanym źródłem, oficer prowadzący notował najistotniejsze informacje.

Reklama

Profesor Dudek dodał, że dokument można uznać za ważny, gdyż wcześniejsze doniesienia o tajnym współpracowniku o pseudonimie "Bolek" nie wykraczały poza rok 1972. Jego zdaniem wygląda na to, iż współpraca trwała dłużej niż do tej pory sądzono. Zaznaczył, że "formalne wyrejestrowanie Lecha Wałęsy nastąpiło w 1976 roku". Zaznaczył przy tym, że ciężko mówić o dokumencie, którego "nie widziało się na oczy".

Ekspert zaznaczył, że nie bardzo rozumie cel, dla którego wdowa po generale Kiszczaku miałaby "przyjść po latach z fałszywką z zamiarem sprzedania jej Instytutowi Pamięci Narodowej". Profesor zastanawiał się, czy Maria Kiszczak znała przepisy, według których IPN nie mógł od niej niczego kupić. Zaznaczył, że posiadając te dokumenty, kobieta łamała prawo, podobnie jak przed śmiercią jej małżonek. Przypomniał, że zgodnie z ustawą o IPN w ciągu kilku miesięcy od powstania Instytutu należało oddać wszystkie posiadane dokumenty służb specjalnych PRL.

Jak wyjaśnił profesor Dudek, teraz prokurator będzie oceniał, w jakim stopniu przestępstwa dopuścił się nieżyjący już generał Kiszczak, a w jakim - wdowa po nim.

Reklama